W tym samym czasie, gdy szef MSP Wojciech Jasiński zapewniał posłów w Sejmie, że władze spółek Skarbu Państwa nie są upolitycznione, przewodniczący rady nadzorczej jednego z takich przedsiębiorstw mówił coś zupełnie innego.
Janusz Radomski, dyrektor w MSP i szef nadzoru w Puławach, stwierdził niedawno w zakładowym radiowęźle, że rada nie zajęła się sposobem wyłonienia nowego prezesa z powodu... zbliżających się wyborów parlamentarnych.
Według niego, aktualna sytuacja polityczna nie sprzyja dokonaniu wyboru menedżera, ponieważ istnieje ryzyko, że kierowałby on spółką zaledwie kilka miesięcy. Dlatego też rada nie zajmie się tą kwestią szybko, najprawdopodobniej zaś sposób wyłonienia nowego prezesa stanie sie przedmioten jej obrad dopiero po ukonstytuowaniu się nowego rządu. W efekcie wszystko wskazuje na to, że Zakłady Azotowe Puławy w tym roku nie doczekają się kolejnego prezesa.
Przypomnijmy, że po odwołaniu pod koniec lipca z funkcji szefa firmy Krzysztofa Lewickiego, zakładami kieruje trzyosobowy zarząd, w którym nie ma nie tylko p.o. prezesa, ale nawet wiceprezesa. Na czele spółki stoi teraz Lech Kliza, który jest "koordynatorem".
Rada nie zajmowała się także tym, czy Puławy skorzystają z prawa wyłączności na rozmowy dotyczące zakupu holenderskiej fabryki nawozów. Według J. Radomskiego, nie ma decyzji o przystąpieniu ZAP do badania zakładu w Geelen, bo rada nadzorcza nie otrzymała od sprzedającego danych finansowych fabryki za 2006 r.