Satus TFI, którego większość akcji jest w posiadaniu Beskidzkiego Domu Maklerskiego, złożyło do KNF pismo z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie przekształcenia funduszu funkcjonującego aktualnie w formie spółki komandytowo-akcyjnej w fundusz inwestycyjny zamknięty. Samo TFI przyznaje, że proces wiąże się z co najmniej "przejściowymi" naruszeniami ustawy o funduszach inwestycyjnych.
Anielski zastrzyk kapitału
Satus TFI dopiero 6 sierpnia złożyło do KNF wniosek o wydanie licencji na działalność towarzystwa i utworzenie trzech funduszy zamkniętych. Praktycznie zatem towarzystwem jeszcze nie jest, a więc i oferowany przez niego Seed Capital Satus, tzw. fundusz zalążkowy inwestujący w spółki nowoczesnych technologii, formy funduszu nie ma. Występuje jako spółka komandytowo-akcyjna i jako podmiot o takim kształcie otrzymał 13 czerwca unijne dofinansowanie na podstawie umowy z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości. Fundusz ma docelowo otrzymać wsparcie o wartości 10 mln zł. Drugie 10 mln zł mają zainwestować Magnus oraz tzw. anioły biznesu, czyli bogaci przedsiębiorcy, którzy chcą wspierać małe, innowacyjne spółki.
Z kolei 11 i 19 września TFI skierowało do Komisji prośby o zajęcie stanowiska w sprawie przekształcenia istniejącego dzisiaj w formie spółki komandytowo-akcyjnej Seed Capital w fundusz zamknięty, który podlegałby przepisom ustawy o funduszach inwestycyjnych. Przekształcenie wymagało także zgody PARP, ponieważ z umowy o dofinansowanie wynika, że spółka, która je otrzymuje (czyli beneficjent), nie może się zmienić. - Uzyskaliśmy przychylne nastawienie władz PARP. Teraz tylko pozostaje przekonać Komisję. Wkrótce będziemy prowadzić rozmowy - mówi Mariusz Borowiec, prezes Satus TFI.
Trzy scenariusze