W czwartek sesje giełd nowojorskich, po dwóch dniach wzrostów, zaczęły się od spadków. Czekano na wystąpienie Bena Bernanke, szefa Fedu, w Kongresie. W tej fazie notowań inwestorzy bardziej niż dobrymi wynikami banku inwestycyjnego Goldman Sachs przejęli się obniżeniem prognozy przez FedEx, największego powietrznego przewoźnika towarów. Wynik banku Bear Stearns, który musiał zamknąć dwa fundusze powiązane z rynkiem subprime, w trzecim kwartale pogorszył się o 61 proc. W Europie też były spadki. Indeks Dow Jones Stoxx 600, który najpierw tracił 0,8 proc., przed otwarciem w USA zmniejszył minus, a później jego wartość zmieniała się w niewielkim przedziale. Na zakończenie sesji strata tego wskaźnika wyniosła 0,68. W tym czasie Dow Jones Industrial Average był bardzo blisko zera. W niełaskę inwestorów ponownie popadły banki, którym zaszkodziła wypowiedź Josefa Ackermanna, szefa Deutsche Banku. Przyznał on, że jego spółka za bardzo zaszalała w lepszych czasach i podjęła się finansowania zbyt wielu transakcji lewarowanego (wspartego kredytem) wykupu firm. Teraz musi zrewidować te zobowiązania. Według niektórych szacunków Deutsche Bank będzie musiał utworzyć rezerwę w wysokości 625 milionów. Akcje DB potaniały o 2,6 proc. Spadała też cena walorów banku Northern Rock, brytyjskiej ofiary kryzysu subprime, gdyż resort skarbu ograniczył gwarancje dla depozytów jego klientów. Zarobić można było na akcjach niemieckiego detalisty Metro, których cena podskoczyła o 7,3 proc., kiedy zapowiedziano zmianę na fotelu szefa firmy. Dużym zainteresowaniem cieszyły się akcje LSE, operatora giełdy londyńskiej, ktore podrożały o 10 proc. 28 proc. jej udziałów od amerykańskiego Nasdaqa odkupi Borse Dubai. Akcjonariuszem London Stock Exchange został też państwowy fundusz z Kataru, który kontroluje już 20 proc. udziałów. W regionie Azja-Pacyfik był wzrost o 0,9 proc. Tyle zyskał tamtejszy indeks Morgana Stanleya. Głównym powodem był wzrost cen metali. Dzień wcześniej indeks sześciu metali na londyńskim rynku wzrósł o 4,6 proc.