Stanisław Kluza, szef KNF, zaprzeczył podczas piątkowego czatu z internautami, że jest w konflikcie z PiS. - Dostałem od premiera życiową szansę pokierowania Komisją Nadzoru Finansowego i to szanuję. Jednak istotą sprawowania nadzoru finansowego jest niezależność. Dobre decyzje dla klientów nie zawsze muszą być zbieżne z bieżącą polityką. Różnice zdań są naturalne, ale konfliktu nie ma - zapewnił. Dodał, że premier doskonale rozumie, iż apolityczność nadzoru jest dużą wartością.
Jednak spór, jaki pojawił się, gdy rząd zaczął forsować pomysł pozostawienia nadzoru bankowego przy NBP, robił wrażenie otwartego konfliktu między przedstawicielami PiS a szefem KNF.
Rząd przyjął nawet projekt nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, który zakładał przesunięcie terminu wchłonięcia nadzoru bankowego przez KNF o pięć lat (czyli na czas po zakończeniu kadencji Stanisława Kluzy i Sławomira Skrzypka).
Ze względu na samorozwiązanie Sejm nie zdążył jednak zająć się tą kwestią. Obowiązuje więc nadal pierwotna wersja ustawy. Zakłada ona włączenie Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego do Komisji Nadzoru Finansowego z początkiem stycznia przyszłego roku.
Szef KNF zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt projektu rządowego. - Proponowana zmiana wprowadziłaby do Komisji przedstawicieli ministerstwa i zburzyłaby opracowaną przez Zytę Gilowską koncepcję rozdziału dwóch niezależnych ról: "regulatora" (Ministerstwo Finansów) i "nadzorcy" (KNF). Taki podział pozwala zachować apolityczność KNF. Szczęśliwie nikt nie popiera takich zmian - powiedział.