Kolejne TFI szykuje się do wejścia na rynek. Tym razem Beata Kielan i Przemysław Jargiełło, oboje związani m.in. ze Skarbiec TFI, postanowili rozpocząć działalność na własną rękę. Nazwę nowego gracza poznamy w najbliższych dniach, jednak już wiadomo, że produkty z jego oferty będą skierowane do zamożnych klientów.
- Zaproponujemy zarówno fundusze, do których minimalna wpłata będzie kształtowała się na poziomie 100 tys, zł albo nawet nieco mniej, jak i takie, do których klient będzie musiał wpłacić co najmniej 10 mln zł - zapowiada Przemysław Jargiełło, wiceprezes nowego TFI.
Towarzystwo ruszy z jednym parasolem, skupiającym w sobie 10 subfunduszy zamkniętych, oraz być może z jednym dodatkowym funduszem zamkniętym specjalistycznym. - W ramach parasola uruchomimy podmioty zarówno oparte na szerokim spektrum instrumentów inwestycyjnych, jak też alternatywne i sektorowe - zdradza Beata Kielan, prezes towarzystwa. Dodaje, że na początku w ofercie nie będzie funduszy z ochroną kapitału.
Wniosek o wydanie licencji zostanie złożony do KNF do połowy października. Jeszcze przed końcem roku TFI planuje rozpocząć działalność. W ciągu najbliższych 3 lat chce zgromadzić co najmniej 5 mld zł.
Jak zapowiada Przemysław Jargiełło, przewaga towarzystwa nad konkurencją będzie oparta po pierwsze na oryginalnej ofercie produktowej, po drugie - na unikatowej formie dystrybucji. - Będziemy kompleksowo docierać do wszystkich finansowych potrzeb naszych klientów - mówi wiceprezes. Certyfikaty będą sprzedawane między innymi przez spółkę dystrybucyjną działającą w ramach grupy, do której należy TFI. Obok tych dwóch podmiotów, w grupie funkcjonuje już spółka doradcza, a w planach jest stworzenie domu maklerskiego. Nazwy wszystkich spółek poznamy wkrótce.