Gdyby była wola polityczna, przyjęcie euro byłoby możliwe nawet 1 stycznia 2010 roku - uważa europoseł Dariusz Rosati, który do 2004 r. był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Według niego, szybkie wejście do unii walutowej przez Polskę byłoby opłacalne, bo w miarę upływu czasu korzyści z przejścia na wspólną walutę stopniowo maleją.
2010 czy 2012
Dariusz Rosati ocenił, że szybkie przyjęcie wspólnej waluty byłoby możliwe, gdyby rząd szybko podjął decyzję o wstąpieniu do mechanizmu kursowego ERM2. Wymagany przez unię dwuletni okres przebywania w tym mechanizmie bez przekroczenia granic wahań kursu walutowego skończyłby się w grudniu 2009 roku. Zaproszenie do strefy euro ze strony władz Unii Europejskiej moglibyśmy uzyskać kilka miesięcy wcześniej. Warunkiem byłoby zmniejszenie w przyszłym roku deficytu budżetowego poniżej 3 proc. produktu krajowego brutto.
Dariusz Rosati mówił o tym podczas wczorajszej konferencji "Euro w Polsce - nadzieja czy zagrożenie". - Tą debatą zaczynamy proces dyskusji na temat przyjęcia euro - stwierdził prezes NBP Sławomir Skrzypek. Szef banku centralnego podtrzymał pogląd, że najwcześniejszy możliwy termin wejścia Polski do euro to 2012 rok. - Już rozpoczęcie procesu wejścia do mechanizmu ERM2 musi potrwać kilka miesięcy - wyjaśnił prezes NBP.
Nieroztropne obietnice