Reklama

Kiedy możliwe przyjęcie euro

Zdaniem optymistów, nawet w 2010 roku. Prezes NBP uważa tymczasem, że co najmniej dwa lata później

Publikacja: 25.09.2007 09:13

Gdyby była wola polityczna, przyjęcie euro byłoby możliwe nawet 1 stycznia 2010 roku - uważa europoseł Dariusz Rosati, który do 2004 r. był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Według niego, szybkie wejście do unii walutowej przez Polskę byłoby opłacalne, bo w miarę upływu czasu korzyści z przejścia na wspólną walutę stopniowo maleją.

2010 czy 2012

Dariusz Rosati ocenił, że szybkie przyjęcie wspólnej waluty byłoby możliwe, gdyby rząd szybko podjął decyzję o wstąpieniu do mechanizmu kursowego ERM2. Wymagany przez unię dwuletni okres przebywania w tym mechanizmie bez przekroczenia granic wahań kursu walutowego skończyłby się w grudniu 2009 roku. Zaproszenie do strefy euro ze strony władz Unii Europejskiej moglibyśmy uzyskać kilka miesięcy wcześniej. Warunkiem byłoby zmniejszenie w przyszłym roku deficytu budżetowego poniżej 3 proc. produktu krajowego brutto.

Dariusz Rosati mówił o tym podczas wczorajszej konferencji "Euro w Polsce - nadzieja czy zagrożenie". - Tą debatą zaczynamy proces dyskusji na temat przyjęcia euro - stwierdził prezes NBP Sławomir Skrzypek. Szef banku centralnego podtrzymał pogląd, że najwcześniejszy możliwy termin wejścia Polski do euro to 2012 rok. - Już rozpoczęcie procesu wejścia do mechanizmu ERM2 musi potrwać kilka miesięcy - wyjaśnił prezes NBP.

Nieroztropne obietnice

Reklama
Reklama

Sceptyczny wobec możliwości szybkiego wejścia Polski do strefy euro był również Tomasz Gruszecki, wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jego zdaniem, problemem jest to, że gospodarka Polski wyraźnie odstaje od gospodarek państw należących do strefy euro.

Jednak główna przeszkoda tkwi w finansach publicznych. - Mamy duży udział wydatków sztywnych i na razie jest to nie do ruszenia - ocenił Tomasz Gruszecki. Według niego, w związku z tym "obietnice, że deficyt budżetowy będzie wynosił mniej niż 3 proc. PKB, byłyby po prostu nieroztropne". - Takie zobowiązania może przyjąć Sejm dopiero po 2011 roku - stwierdził ekonomista z KUL. Dlatego, w jego opinii, przyjęcie przez nasz kraj wspólnej waluty to perspektywa połowy następnego dziesięciolecia.

Ile korzyści, ile kosztów?

- Finanse publiczne muszą być zreformowane przed przyjęciem euro - dodał Witold Orłowski z PricewaterhouseCoopers. Jego zdaniem, przyjęcie euro jest na długą metę inwestycją, która przełoży się na szybszy wzrost gospodarczy.

Zdaniem Andrzeja Kaźmierczaka ze Szkoły Głównej Handlowej, przyjęcie euro wiązałoby się z ryzykiem pozbawienia się niezależnej polityki pieniężnej. To nie pozwoliłoby naszemu bankowi centralnemu wspierać wzrostu gospodarczego, np. obniżkami stóp procentowych. Według Dariusza Rosatiego, po wejściu do strefy euro tego typu działania nie byłyby już potrzebne, bo stopy procentowe byłyby niższe od tych, które mamy w tej chwili. - Poza tym nie musielibyśmy przejmować się nawet wysokim deficytem na rachunku obrotów bieżących, co pozwoliłoby naszej gospodarce rozwijać się szybciej - stwierdził były członek RPP.

Dariusz Rosati powołał się na opracowany kilka lat temu w NBP raport o kosztach i korzyściach wejścia do strefy euro. Według niego, wyliczone w nim korzyści z przyjęcia wspólnej waluty na poziomie 0,2-0,4 proc. PKB rocznie były "zdecydowanie zaniżone".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama