Reklama

Polska coraz bliżej kryteriów z Maastricht

Publikacja: 26.09.2007 09:14

Rząd przyjął wczoraj ostateczny projekt budżetu na 2008 r. Dokument trafi teraz do Kancelarii Marszałka Sejmu. Tym samym spełniony będzie konstytucyjny wymóg przygotowania projektu do końca września. - Budżet będzie pewnie przyjęty w styczniu - powiedział premier Jarosław Kaczyński. Sejm zajmie się planem finansów państwa dopiero po wyborach, najprawdopodobniej w listopadzie. Szef rządu nie wykluczył drobnych poprawek w projekcie, jeżeli PiS wygrałby wybory.

Rada Ministrów zgodziła się na dochody na poziomie 281,8 mld zł (wzrost o 8,9 proc. w stosunku do 2007 r.). Wydatki wynieść mają 310,4 mld zł. W efekcie deficyt nie powinien przekroczyć 28,63 mld zł. - Rząd nie wprowadził zmian, które oznaczałyby konieczność zmiany deficytu. Wprowadził za to liczne korekty, polegające na przesunięciu wydatków na łączną kwotę 700 mln zł - poinformowała wicepremier Zyta Gilowska.

Zatwierdzony wczoraj projekt może się jeszcze zmienić w kilku momentach. Wyłoniony po wyborach rząd będzie musiał jeszcze raz przyjąć projekt i przekazać go ponownie do Sejmu. Dla wyłonionego po październikowych wyborach gabinetu będzie to jedna z pierwszych decyzji. Potem nad tabelami dochodów i wydatków pochylą się posłowie i senatorowie. Mogą wprowadzać poprawki pod warunkiem, że nie zmienią poziomu deficytu, jaki ustalił rząd.

Dla ekonomistów ważniejszy od salda samego budżetu jest niedobór sektora rządowego i samorządowego. Polska zobowiązała się w Brukseli, że ograniczy go poniżej 3 pkt proc. już w tym roku. Potem rząd twierdził, że potrzebuje więcej czasu i spełni tzw. kryteria konwergencji w 2009 r. MF założyło rok temu, że w tym roku deficyt sektora wyniesie 3,4 proc., w przyszłym 3,1 proc., a w 2009 r. - 2,9 proc. Wczorajsza "Rzeczpospolita" donosiła, że spełnienie kryterium może nastąpić jeszcze w tym roku.

Z. Gilowska nie chciała tego otwarcie potwierdzić. Powiedziała tylko, że tegoroczny niedobór "będzie niższy" niż prognozy, a w przyszłorocznym "pokażemy pewien postęp". Zaznaczyła jednocześnie, że deficyt sektora w 2009 r. wyniesie nie 2,9, a 2,8 proc. PKB. Premier stwierdził z kolei, że faktyczny deficyt budżetu na koniec tego roku może być nawet mniejszy od 23 mld zł.

Reklama
Reklama

Liczby te są bardzo istotne z uwagi na proces przyjmowania euro (trwałe obniżenie deficytu jest jednym z warunków przyjęcia wspólnej waluty). Analitycy wątpią jednak, by szybsze spełnienie kryteriów skłoniło polityków do szybszej rezygnacji ze złotego. - Średnio- i długoterminowo sytuacja finansów publicznych nie jest stabilna, skoro rekordowe dochody przeznaczane są na zwiększanie wydatków "sztywnych". W takiej sytuacji można się obawiać jakiejś negatywnej niespodzianki przy spowolnieniu gospodarki - uważa Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium. - Nawet jeżeli obniżymy deficyt, decyzja o przyjęciu euro będzie stricte polityczna. Nie oczekiwałbym żadnego przyspieszenia w tej dziedzinie, niezależnie od tego, czy rządzić będzie PiS, czy PO. Widać wyraźnie, że zapału do wprowadzenia wspólnej waluty nie ma, a bank centralny prowadzi analizy, których użyteczność jest umiarkowana - dodaje.

Komisja Europejska analizując sytuację fiskalną danego kraju każdorazowo zwraca uwagę na stabilność finansów w długim okresie. Dlatego też oceny brukselskich urzędników zwykle były surowsze niż polskie prognozy.

Najnowsze dane o deficycie sektora (tzw. notyfikacja fiskalna) GUS przekaże do Brukseli z końcem września.

Dług nie przekroczy 50 proc. PKB, ale koszty jego obsługi będą rosły

Wraz z projektem budżetu na 2008 r. Rada Ministrów zaakceptowała "Strategię zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2008-2010". Ministerstwo Finansów założyło w niej, że dług publiczny będzie rósł, ale nie przekroczy pierwszego progu ostrożnościowego, czyli 50 proc. PKB. Na koniec tego roku zadłużenie państwa będzie sięgało 543,6 mld zł, rok później 593,6 mld zł. W 2010 r. dług osiągnie wartość 694,1 mld zł. Jednocześnie rosnąć będą koszty obsługi (głównie odsetki) - z 28,1 mld zł w tym roku do 34,9 mld zł w trzy lata później.

W porównaniu z poprzednią "Strategią" na lata 2007-2009 obecne prognozy są lepsze. Jeszcze we wrześniu ub. r. MF zakładało, że dług przekroczy 50 proc. PKB już w tym roku (miał wynieść 556,5 mld zł). Wyższa dynamika PKB, aprecjacja złotego oraz wzrost zaufania do polskiego rynku spowodowały jednak, że perspektywa przekroczenia progu się oddala. Wprawdzie złamanie limitu 50 proc. PKB nie oznacza jeszcze poważnych sankcji (zgodnie z ustawą o finansach publicznych, relacja deficytu budżetu do dochodów nie może się wówczas zwiększać), ale powoduje utratę wiarygodności Polski.

Reklama
Reklama

MF założyło także, że udział obligacji zagranicznych zmniejszy się z 26,7 proc. do 20-25 proc. Z kolei średnia zapadalność długu krajowego zwiększy się, zależnie od przyjętej strategii emisji, do 5,3-6,3 roku. Na koniec lipca wyniosła 4,36 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama