Rząd przyjął wczoraj ostateczny projekt budżetu na 2008 r. Dokument trafi teraz do Kancelarii Marszałka Sejmu. Tym samym spełniony będzie konstytucyjny wymóg przygotowania projektu do końca września. - Budżet będzie pewnie przyjęty w styczniu - powiedział premier Jarosław Kaczyński. Sejm zajmie się planem finansów państwa dopiero po wyborach, najprawdopodobniej w listopadzie. Szef rządu nie wykluczył drobnych poprawek w projekcie, jeżeli PiS wygrałby wybory.
Rada Ministrów zgodziła się na dochody na poziomie 281,8 mld zł (wzrost o 8,9 proc. w stosunku do 2007 r.). Wydatki wynieść mają 310,4 mld zł. W efekcie deficyt nie powinien przekroczyć 28,63 mld zł. - Rząd nie wprowadził zmian, które oznaczałyby konieczność zmiany deficytu. Wprowadził za to liczne korekty, polegające na przesunięciu wydatków na łączną kwotę 700 mln zł - poinformowała wicepremier Zyta Gilowska.
Zatwierdzony wczoraj projekt może się jeszcze zmienić w kilku momentach. Wyłoniony po wyborach rząd będzie musiał jeszcze raz przyjąć projekt i przekazać go ponownie do Sejmu. Dla wyłonionego po październikowych wyborach gabinetu będzie to jedna z pierwszych decyzji. Potem nad tabelami dochodów i wydatków pochylą się posłowie i senatorowie. Mogą wprowadzać poprawki pod warunkiem, że nie zmienią poziomu deficytu, jaki ustalił rząd.
Dla ekonomistów ważniejszy od salda samego budżetu jest niedobór sektora rządowego i samorządowego. Polska zobowiązała się w Brukseli, że ograniczy go poniżej 3 pkt proc. już w tym roku. Potem rząd twierdził, że potrzebuje więcej czasu i spełni tzw. kryteria konwergencji w 2009 r. MF założyło rok temu, że w tym roku deficyt sektora wyniesie 3,4 proc., w przyszłym 3,1 proc., a w 2009 r. - 2,9 proc. Wczorajsza "Rzeczpospolita" donosiła, że spełnienie kryterium może nastąpić jeszcze w tym roku.
Z. Gilowska nie chciała tego otwarcie potwierdzić. Powiedziała tylko, że tegoroczny niedobór "będzie niższy" niż prognozy, a w przyszłorocznym "pokażemy pewien postęp". Zaznaczyła jednocześnie, że deficyt sektora w 2009 r. wyniesie nie 2,9, a 2,8 proc. PKB. Premier stwierdził z kolei, że faktyczny deficyt budżetu na koniec tego roku może być nawet mniejszy od 23 mld zł.