Reklama

Nowy rynek też w Kijowie

Po uruchomieniu alternatywnego rynku w Warszawie przyszedł czas na podobny projekt w Kijowie. Tamtejsza giełda ruszy z parkietem dla "maluchów" w przyszłym roku. Niewykluczone, że pomoże jej GPW

Publikacja: 26.09.2007 09:23

Europejska moda na tworzenie rynków dla młodych spółek dotarła też do Kijowa. Władze ukraińskiej giełdy PFTS planują uruchomienie w przyszłym roku parkietu dla małych i średnich przedsiębiorstw. Przygotowania do startu są dopiero we wczesnej fazie i nie jest jeszcze dokładnie znany kształt nowego rynku.

- Będą na nim notowane zarówno akcje rozwijających się firm, jak i obligacje spółek oraz samorządów - zapowiada Irina Zarya, prezes PFTS.

Warszawa inspiracją

dla Kijowa?

Przedstawiciele kijowskiego parkietu nie ukrywają, że za decyzją o uruchomieniu nowej platformy stoi rosnąca popularność alternatywnych systemów obrotu.

Reklama
Reklama

Tylko w tym roku takie platformy powstały przy moskiewskich giełdach MICEX i RTS. Szanse dla "maluchów" stworzył też Wiedeń i OMX, który wystartował z rynkiem FirstNorth w krajach nadbałtyckich. Z kolei w Polsce działa od 30 sierpnia NewConnect. Warszawska inicjatywa wzbudziła duże zainteresowanie na Ukrainie, zarówno wśród tamtejszych domów maklerskich, jak i spółek poszukujących kapitału na rozwój.

Niewykluczone, że to właśnie powstanie NewConnect zainspirowało PFTS do przeszczepienia tego pomysłu do siebie. GPW i kijowski parkiet współpracują na mocy umowy podpisanej między giełdami w maju.

Możliwe, że przedstawiciele warszawskiego rynku pomogą ukraińskim partnerom w tworzeniu nowej platformy. - Jeśli władze PFTS zwrócą się do nas z pytaniami lub prośbą o pomoc w budowaniu alternatywnego rynku, to podejmiemy współpracę - deklaruje Łukasz Jagiełło, dyrektor Działu Rozwoju Biznesu Rynki Europy Środkowo-Wschodniej GPW.

Brakuje inwestorów

Eksperci z Kijowa pozytywnie odbierają inicjatwę PFTS, ale wątpią, czy spółki "polubią" powstający parkiet. - To nie giełda kupuje akcje, lecz inwestorzy, a tych akurat u nas brakuje - uważa Igor Mazepa, dyrektor firmy inwestycyjnej Concorde Capital. Jego zdaniem, 95 proc. środków, jakie pozyskują spółki na Ukrainie, pochodzi z zagranicy. - Na zwiększenie aktywności rodzimych inwestorów trzeba poczekać jeszcze kilka lat - dodaje Mazepa. Do tej pory firmy przeprowadzały oferty publiczne za granicą. Na rodzimym rynku przedsiębiorstwa sprzedają zazwyczaj udziały w emisji prywatnej, a potem wprowadzają papiery na lokalną giełdę. Jednak pomimo przyzwoitej kapitalizacji PFTS, która wynosi 77 mld USD, płynność rynku pozostawia wiele do życzenia.

Głód kapitału, jaki odczuwają ukraińskie spółki, starają się oprócz GPW wykorzystać też polskie firmy inwestycyjne. Capital One Advisers, warszawski doradca rynku kapitałowego, zamierza do połowy przyszłego roku powołać fundusz inwestycyjny spółek ukraińskich. W kręgu jego zainteresowań mają być małe i średnie przedsiębiorstwa, które wprowadzi na NewConnect, a następnie na główny parkiet warszawskiej giełdy. Inwestycje na Ukrainie mają zacząć się w drugiej połowie przyszłego roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama