Estończykom w lipcu udało się sprowadzić deficyt handlowy do najniższego poziomu od pięciu miesięcy. Sprawiły to dwa czynniki: większy eksport żywności i mniejszy import ropy naftowej.
Przewaga importu nad eksportem, który zwiększył się o 12 proc., wyniosła 3,5 miliarda koron (315 mln USD). W lipcu 2006 r. deficyt sięgnął 4,7 miliarda koron.
Z powodu rosnących stóp procentowych i surowszych reguł kredytowania Estończycy mniej pieniędzy wydali na importowane samochody osobowe, odzież i artykuły gospodarstwa domowego. Właśnie dlatego tempo wzrostu produktu krajowego brutto zwolniło do najniższego poziomu od 2,5 roku. W II kwartale deficyt obrotów bieżących zmniejszył się do 14 proc. PKB. W poprzednim kwartale wyniósł aż 21,9 proc.
Danske Bank prognozuje, że w 2009 r. dynamika PKB Estonii spadnie do poniżej 5 proc., gdyż schłodzi się rynek nieruchomości i pogorszy się koniunktura w budownictwie. Lars Christensen, analityk Danske Bank, przewiduje, że w tym roku PKB Estonii wzrośnie o 7,6 proc., w następnym będzie 4,5 proc., w 2009 r. zaś tylko 4,2 proc. Jednak może być jeszcze gorzej, jeśli pogłębi się kryzys na Łotwie.
W ubiegłym roku tempo wzrostu PKB Estonii wyniosło 11,4 proc., gdyż gospodarkę tego bałtyckiego państwa napędzały wydatki konsumentów i szybki wzrost kredytu.