Marek Kossowski, który jest prezesem Elektromontażu-Export od kilku tygodni, przygotowuje firmę do ponownego zawarcia układu z wierzycielami.
- Wniosek z odpowiednią dokumentacją trafi do sędziego komisarza jeszcze w tym roku - mówi szef warszawskiej spółki. Aby przekonać sąd do wstrzymania procesu likwidacji, zarząd chce wcześniej porozumieć się z wierzycielami. - Rozmowy z nimi już się toczą. Przekonujemy naszych partnerów, że jest to dla nich znacznie lepsze rozwiązanie niż upadłość likwidacyjna Elektromontażu - dodaje.
Przypomnijmy, że w gronie głównych wierzycieli firmy są m.in. Pekao oraz instytucje państwowe, np. Zakład Ubezpieczeń Społecznych czy Urząd Skarbowy. Łączne zadłużenie Elektromontażu-Export przekracza po I półroczu 200 mln zł.
Rozmowy z wierzycielami powinno ułatwić także planowane podwyższenie kapitału, które przegłosowało wczorajsze walne zgromadzenie. - Chcemy pozyskać z rynku ponad 30 mln zł. Pieniądze będą sygnałem, że poważnie podchodzimy do rozmów o przyszłości firmy - twierdzi M. Kossowski. Jego zdaniem, spółka nie będzie mieć w najbliższych latach problemów ze znalezieniem chętnych na jej produkty (rozdzielnice i stacje transformatorowe). - Chłonny jest zwłaszcza rynek polski, ale nie zapominamy też o Rosji i Niemczech, które planują duże inwestycje w energetyce - zapowiada szef firmy. M. Kossowski odwiedza często zakłady produkcyjne należące do spółki (Wrocław, Lublin, Łódź). - Wierzę, że nasza praca pomoże postawić firmę na nogi - tłumaczy prezes. Podkreśla, że niepodważalnym atutem Elektromontażu są jego doświadczona kadra, perspektywiczny rynek zbytu oraz posiadane nieruchomości.
Wczorajsze walne zgromadzenie przegłosowało dwie emisje akcji: jedną bez prawa poboru o wartości 10 mln zł i drugą z jego zachowaniem (20 mln zł). Dzień ustalenia pp wyznaczono na 26 grudnia.