Reklama

Prywatyzacja po ukraińsku

Kwestionowanie sprzedaży, unieważniane przetargi, tarcia na linii prezydent-rząd - to tylko część czynników, które musi uwzględnić inwestor kupujący na Ukrainie firmę od państwa

Publikacja: 27.09.2007 08:56

Prywatyzacja nie należy do rzeczy, które dobrze wychodzą ukraińskim władzom. Walentyna Semeniuk, szefowa Funduszu Majątku Państwowego (FDM), tamtejszego odpowiednika ministerstwa skarbu, chce zabrać miliarderowi Igorowi Kołomojskiemu 25-proc. pakiety udziałów w dwóch kombinatach górniczych.

Polityczne gierki

W grę wchodzi częściowa renacjonalizacja Magranickiego GOK i Ordżonikidzewskiego GOK, który obecnie kontroluje grupa Priwat, należąca do Kołomojskiego. Udziały obu spółek zostały sprzedane przez giełdę w 2001 r. Semeniuk chce, aby majątek wrócił w ręce państwa, i skierowała odpowiedni wniosek do prokuratury. Ta na razie nie zareagowała na pismo z FDM. Zdaniem ekspertów, szanse na odzyskanie udziałów kombinatów są marne, a cała sprawa ma podłoże polityczne. Kołomojski należy do zwolenników prawicowej Julii Tymoszenko, zaś szefowa Semeniuk popiera socjalistów.

Wczoraj również zapadł wyrok sądu apelacyjnego w sprawie sprzedaży Ługańsktiepłowozu - najgłośniejszego tegorocznego skandalu prywatyzacyjnego u naszych wschodnich sąsiadów. Kijowska Temida unieważniła przetarg na wiodącego w kraju producenta lokomotyw. W marcu FDM sprzedał spółkę rosyjskiemu koncernowi Transmaszholding za 59,9 mln USD. Szacunki wskazywały, że za firmę państwo uzyska 400 mln USD.

Kuleje również prywatyzacja energetyki. Prezydent Wiktor Juszczenko wstrzymał wprowadzenie na giełdę 25 proc. udziałów sześciu regionalnych firm dystrybucyjnych. Na razie spółki są pod kontrolą holdingu NAK Energeticzeskaja Kompanija Ukrainy. Zgodnie z planem, koncern miał przekazać udziały energetycznych przedsiębiorstw, wycenianych na blisko 550 mln dolarów, w ręce FDM, a ten z kolei miał w tym miesiącu sprzedać je na giełdzie. Jednak przywódca kraju uważa, że taki schemat prywatyzacji jest niezgodny z prawem. Sprawą ma się zająć tamtejszy Trybunał Konstytucyjny, co oddali perspektywę sprzedaży.

Reklama
Reklama

Fiasko sprzedaży

poprzez giełdę

Prezydent wstrzymał też sprzedaż Odesskiego Priportowego Zawodu, drugiego producenta amoniaku w kraju. Wcześśniej władze chciały wprowadzić firmę na zagraniczną giełdę, ale zwyciężyła koncepcja sprzedaży spółki na przetargu. Na parkiet miał trafić również Ukrtelekom, telekomunikacyjny potentat. Ukraińskie władze rozważały też przez pewien czas wprowadzenie koncernu na GPW. Najpierw planowano sprzedaż małych pakietów telekomu na lokalnych giełdach. Inwestorzy nie byli zainteresowani "drobnicą" i w efekcie spółka nadal jest pod kontrolą państwa. Część polityków, startujących w niedzielę w wyborach parlamentarnych, uważa, że prywatyzacja to zagrożenie dla interesu narodowego. Tak niedawno nazwała Julia Tymoszenko plan sprzedaży kolei. Tymczasem hamowanie tego procesu szkodzi budżetowi. Rząd Wiktora Janukowycza na początku roku liczył na uzyskanie do końca grudnia z prywatyzacji 2 mld USD. Do połowy roku zaś kasę państwa zasiliło z tego tytułu 230 mln USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama