Od momentu wstąpienia do Unii Europejskiej Bukareszt poniechał ważnych reform gospodarczych i dopuścił do wzrostu inflacji - krytycznie ocenia sytuację w Rumunii wczorajszy raport agencji ratingowej Standard & Poor?s.
Opracowanie poświęcone jest Rumunii, Bułgarii i Chorwacji, ale większość gorzkich słów została skierowana pod adresem największego z tych trzech państw. - Zważywszy na inflację i deficyt na rachunku obrotów bieżących, najbardziej przegrzana w regionie wydaje się gospodarka bułgarska. Jednak po dokładniejszej analizie Rumunia wygląda na najbardziej narażoną na potencjalne globalne wstrząsy - pisze autor raportu Remy Salters. To dlatego, że niekorzystny bilans handlowy zapewne wkrótce zmaleje, a wówczas może dojść do nagłego wzrostu cen. Według S&P, rząd przyczynia się do zwiększenia inflacji przez rosnące wydatki budżetowe. Podwyżki dla pracowników "budżetówki" sprawią, że udział państwa w PKB ponownie wzrośnie.
W raporcie zwraca się również uwagę na niekorzystne następstwa wielomiesięcznego kryzysu politycznego, takie jak odłożenie wprowadzenia w życie reform strukturalnych. Wszystko to utrudnia - według Saltersa - efektywne schłodzenie gospodarki.
zf.ro, bloomberg