Niemiecka sieć obuwnicza planuje ekspansję do krajów nadbałtyckich. W przyszłym roku pierwsze sklepy pod marką Deichmann mają powstać na Litwie. Później zostaną także otwarte na Łotwie i w Estonii. Czwartym rozważanym krajem jest Ukraina.

- Rozwój finansujemy z własnych środków - mówi Heinrich Deichmann, prezes zarządu i współwłaściciel Deichmanna (100 proc. kapitału należy do rodziny Deichmann). W przyszłości nie jest rozważane pozyskanie kapitału ze sprzedaży akcji.

Przedsiębiorstwo posiada teraz ponad 2,2 tys. sklepów w 16 krajach. W 2006 r. Deichmann sprzedał w nich 112 mln par butów. W tym okresie grupa uzyskała 2,7 mld euro przychodów. W tym roku szacuje, że obroty wyniosą około 3 mld euro. Firma nie podaje wyniku netto.

Deichmann chce się rozwijać także w naszym kraju. W ciągu 10 lat od pojawienia się w Polsce zostało otwartych 106 salonów obuwniczych. Do końca tego roku ich liczba powinna wzrosnąć do 110. - W przyszłym roku chcemy otworzyć kolejnych 20 punktów - deklaruje prezes Deichmann. Jego zdaniem, na naszym rynku jest miejsce na 200 salonów.

Dotychczas sklepy były otwierane głównie w centrach handlowych dużych miast. Teraz w planie jest budowa sieci także w mniejszych miejscowościach (około 100 tys. mieszkańców). W Polsce niemiecka firma sprzedała w 2006 r. 4,4 mln par butów. Jej obroty wyniosły 366 mln zł. W 2007 r. przychody mają sięgnąć 450 mln zł. Liderem w branży jest giełdowe NG2 (marki: CCC, Boti i Quazi) z planowanymi w tym roku 540 mln zł obrotów.