Największe miasta Polski mają odczuć nieznaczne ochłodzenie sytuacji na rynkach mieszkaniowych w drugiej połowie roku. Miasta średniej wielkości powinny kontynuować ponad 10-procentowy trend wzrostowy. Zdaniem analityków CEE Property Group, Polsce nie grozi także kryzys na rynku kredytów hipotecznych, który miał miejsce w USA.
Pierwsze półrocze 2007 roku na rynku mieszkaniowym upłynęło pod znakiem kontynuacji trendu wzrostowego. Popyt na mieszkania utrzymywał się na wysokim poziomie. Jednym z powodów była zapewne podaż, która nie wzrosła znacząco. Taka sytuacja przełożyła się na rosnące ceny nowych projektów deweloperskich. Najszybciej drożały w tym okresie mieszkania w Poznaniu, Łodzi i Trójmieście.
Szybki rozwój rynku mieszkaniowego obserwowano w pierwszej połowie tego roku w miastach średniej wielkości (Bydgoszcz, Toruń, Kielce, Lublin, Rzeszów, Białystok). Obecnie dynamika wzrostu cen mieszkań na tych rynkach wynosi 20-30 proc.
Tak było, jak przepowiadali
W styczniu 2007 roku większość ekspertów i analityków rynku zapowiadała znaczący wzrost cen mieszkań w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Pierwsza połowa roku pokazała słuszność tych prognoz. - Już w I kwartale zapowiadaliśmy znaczący wzrost cen mieszkań w 2007 roku. Pierwsza połowa bieżącego roku pokazała słuszność tych prognoz. Mieszkania drożały w tempie nawet szybszym niż przewidywany - mówi Paweł Grząbka, dyrektor zarządzający CEE Property Group. - Zaskoczeniem był aż ponad 10-procentowy wzrost cen w Krakowie - dodaje.