Jeszcze kilka tygodni temu szef SAP mówił o swojej niechęci do wielomiliardowych transakcji. Tym większym zaskoczeniem okazała się informacja o zakupie grupy produkującej oprogramowanie Business Objects. To największa transakcja w historii koncernu.
Zarządy porozumiały się już co do warunków przejęcia, które opiewa na sumę ponad 4,8 miliarda euro (6,8 mld dolarów). Rada nadzorcza Business Solutions zaleciła akcjonariuszom przyjęcie szczodrej oferty SAP, który za każdą akcję proponuje 42 euro w gotówce. To ponad 20 proc. więcej niż wynosiły piątkowe notowania spółki. SAP zapowiedział, że sfinalizuje umowę w pierwszym kwartale przyszłego roku.
Szef największego producenta oprogramowania biznesowego, Henning Kagermann, jasno zdefiniował cel współpracy z Business Objects. - Pomoże nam to podwoić liczbę klientów do 2010 r. - stwierdził. SAP dociera w tej chwili do 41,2 tys. podmiotów, którym w zeszłym roku sprzedał licencje za ponad 3,1 mld euro. Zatrudnia prawie 30 tys. osób w ponad 50 krajach. Zakup Business Objects oznacza zmianę strategii. SAP dotychczas koncentrował się na rozwoju wewnętrznym i tym odróżniał się od amerykańskiego rywala Oracle, który tylko w 2006 r. w nowe nabytki zainwestował ponad 25 mld USD.
Francusko-amerykański Business Objects ma 42 tys. klientów. Prognozy na III kwartał przewidują przychody na poziomie 370 mln USD.
Reakcje inwestorów były pozytywne dla Business Objects, który odnotował 17-proc. wzrost cen akcji. Papiery SAP straciły za to 5 proc. Premia 20?proc. została uznana za zbyt wygórowaną. Zaistniała także obawa, że przejęcie może pogorszyć relacje SAP z Microsoftem, głównym rywalem Business Objects.