We wrześniu sprzedano w USA o 8 proc. mniej domów niż w sierpniu i aż o 19 proc. mniej niż przed rokiem - wynika z danych amerykańskiego Narodowego Stowarzyszenia Pośredników w Handlu Nieruchomościami (NAR). Obrót wyniósłby jedynie 5,04 mln domów, jeśli przenieść go na cały rok. Jeszcze nigdy w ośmioletniej historii zbierania takich danych (od 1999 r.) owa wartość nie była mniejsza. W sierpniu obrót wynosił 5,48 miliona domów. Analitycy spodziewali się spadku, ale tylko do 5,25 miliona nieruchomości.
Trudniej o kredyty
Są prognozy, że w najbliższych miesiącach sprzedaż domów tąpnie jeszcze bardziej. Powód to utrudniony dostęp do kredytów hipotecznych, będący efektem wakacyjnego załamania na rynku pożyczek subprime, przeznaczonych dla klientów o najsłabszej wiarygodności i historii kredytowej. W efekcie wzrostu stóp procentowych część z tych osób zaczęła mieć problemy ze spłacaniem rat i zaczęła tracić domy.
Część instytucji kredytowych upadła, a inne jak mogą unikają ryzyka, dlatego teraz o kredyty hipoteczne jest dużo trudniej.
Przez to rośnie liczba domów czekających na nowych właścicieli (jest już ich 4,4 miliona, co odpowiada sprzedaży za 10,5 miesiąca - ta ostatnia wartość także jest największa od 1999 r.). Działanie prawa popytu i podaży powoduje, że ich ceny muszą iść w dół. Mediana cen, po jakiej domy zmieniają właścicieli, wynosiła we wrześniu tylko 211,7 tys. USD, co oznaczało spadek o 4,1 proc. w skali roku.