Ostra przecena objęła wczoraj małe i średnie firmy notowane na warszawskiej giełdzie. Pogorszenie nastrojów można wiązać z rekordowo drogą ropą, umacniającym się złotym, niestabilną sytuacją na światowych giełdach. To jednak do końca nie tłumaczy, dlaczego w środę polska giełda była drugą najgorszą na świecie po parkiecie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Indeks małych spółek sWIG80 stracił 4,3 proc., mWIG40, opisujący koniunkturę w segmencie średnich firm, spadł o 3,2proc. WIG zniżkował o 2,6 proc. i znalazł się na najniższym poziomie od prawie dwóch miesięcy.
Wyprzedaż była konsekwencją zdarzeń obserwowanych od dłuższego czasu. Mieliśmy do czynienia z wysokimi wycenami akcji małych i średnich spółek oraz topniejącą dynamiką wzrostu produkcji przemysłowej przy szybko rosnących płacach. Ponadto umacniał się złoty. Niestabilność na światowych giełdach tradycyjnie zwiększała zainteresowanie inwestorów walorami największych i najstabilniejszych przedsiębiorstw. To wszystko przekładało się na słabe notowania "średniaków". Październikowe rekordy WIG20 rozbudziły jednak nadzieje, że i one ruszą ku szczytom z lipca tego roku.
Nic takiego jednak nie nastąpiło. Od połowy października jedynie na czterech sesjach mWIG40 zyskiwał na wartości. Stopniowa zniżka sprowadziła jego wartość do minimów z ostatnich dwóch miesięcy. Ich przełamanie w początkowej fazie wczorajszej sesji było ostatecznym sygnałem do odwrotu. mWIG40 i sWIG80 znalazły się blisko sierpniowych dołków.
Nerwowo było nie tylko na parkiecie w Warszawie. Ale spadki na największych giełdach w Europie nie były tak znaczące. Najwięcej stracił londyński wskaźnik FTSE 100 - 1,4 proc. Ale już zniżki paryskiego CAC 40 i frankfurckiego DAX nie przekraczały 0,5 proc.