W związku z tym wielkość wpłat byłaby mniej podatna na krótkoterminowe wahania koniunktury. W naszej analizie wystarczy nam stwierdzenie, że w obecnej sytuacji dużych kwot raczej do agresywnych podmiotów pozyskiwać się nie da. Najbardziej pod tym względem są zagrożone fundusze małych i średnich spółek, gdzie kontrast wyników z tego półrocza z osiągnięciami z pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku jest największy.
Środowe zachowanie naszej giełdy, gdzie sygnałem do wzmożonej wyprzedaży mniejszych firm stał się tak naprawdę czynnik związany z analizą techniczną, wskazuje na kluczową rolę indywidualnych inwestorów w ostatnich wydarzeniach. To oni głównie w swoich decyzjach kierują się "kreskami". Spadek sWIG80 i mWIG40 poniżej dołków z września i października, co oznaczało opuszczenie dwumiesięcznej konsolidacji, stał się wskazówką do odwrotu. Przyjmując taką diagnozę, wydaje się, że na parkiecie nie pojawiła się jeszcze podaż na większą skalę ze strony instytucji finansowych. Gdyby się to stało, w przyszłości negatywna tendencja mogłaby się tylko wzmocnić.
Doświadczenia ostatnich dni potwierdzają zasadność założenia, że słabe notowania mniejszych firm nie mają znaczenia z punktu widzenia tego, co dzieje się z kursami największych przedsiębiorstw. Symptomatyczne jest natomiast to, że o ile rekordowe jeszcze niedawno osiągnięcia WIG20 nie pociągnęły za sobą "średniaków", to cofnięcie się cen akcji blue chips natychmiast wywołało ich przecenę.
Ropa przykuwa uwagę
Utrzymująca się nadal znaczna dysproporcja w zachowaniu walorów mniejszych spółek względem największych przez ostatnie półtora roku, a także wciąż widoczne różnice w wycenach pozwalają przypuszczać, że "średniaki" dalej będą prezentować się słabiej od blue chips. Licząc od szczytu z wiosny 2006 r., do dziś WIG20 zyskał nieco ponad 11 proc., sWIG80 dwie trzecie, a mWIG40 blisko połowę. Natomiast obecny wskaźnik cena/zysk dla WIG to około 19, dla mWIG40 ponad 22, a dla sWIG80 ok. 28.
Pytanie, czy to słabsze zachowanie będzie oznaczać szybszy spadek małych i średnich spółek niż blue chips, czy może słabszy wzrost, jak to było przez dwa miesiące, licząc od połowy sierpnia. Tu kluczowe znaczenie ma rozszyfrowanie rzeczywistych przyczyn gwałtownego pogorszenia nastrojów na światowych giełdach. W środę początkowo wydawało się, że inwestorów wystraszyła rekordowo droga ropa, będąca w dużej części pochodną taniejącego dolara. Jednak osłabienie zwyżki ceny tego surowca nie poprawiło atmosfery na amerykańskiej giełdzie. To skłania do poszukiwania właściwych przyczyn gdzie indziej.Notowania ropy mają jednak też swoje znaczenie - osłabiają azjatyckie parkiety, wzmacniają latynoamerykańskie.