Ostatnie dwa dni minionego tygodnia przyniosły wzrosty cen miedzi. Ale w środę była ona notowana najniżej od ośmiu miesięcy - 6515 USD za tonę. Wielu inwestorów i traderów uznało taką przecenę, o 14 proc. tylko w listopadzie, za przesadną i przystąpiło do zakupów. Taką decyzję podpowiadała też analiza techniczna. Na Londyńskiej Giełdzie Metali 14-dniowy RSI na miedź przez dwa dni utrzymywał się poniżej 30. Odczyt tego wskaźnika na poziomie 30 lub poniżej zazwyczaj zapowiada wzrost cen. Obecna zwyżka ma więc techniczny charakter i nie powinna podnieść cen miedzi bardziej niż o 200 USD. Coraz bardziej prawdopodobne staje się natomiast spowolnienie wzrostu gospodarczego na skutek załamania amerykańskiego budownictwa mieszkaniowego. Miedź jest już jedynie o 5,2 proc. droższa niż na początku roku, co jest najmniejszą roczną zwyżką jej ceny od 2002 roku, kiedy zaczął się surowcowy boom. Przy czym nie wolno zapominać, że w tym roku kurs amerykańskiego dolara spadł o prawie 11 proc. w stosunku do euro, co oddziałuje zwyżkowo na denominowane w dolarach ceny surowców. Goldman Sachs szacuje, że każda zmiana kursu dolara do euro o 10 proc. powoduje zmianę cen metali przemysłowych o 1 do 3 proc.
Pod koniec piątkowych notowań tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała w Londynie 6660 USD, o 95 USD więcej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały po 7040 USD za tonę.