Przebieg piątkowych notowań na światowych rynkach nie pozostawia złudzeń co do oczekiwań inwestorów odnośnie, polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych. Powszechne stało się przekonanie, że podczas posiedzenia Fedu, które odbędzie się 11 grudnia, stopy procentowe kolejny raz zostaną obniżone. Oczekiwania wzmogło czwartkowe wystąpienie Bena Bernanke, szefa tej szacownej instytucji, w którym stwierdził, że zawirowania na rynkach finansowych, które miały miejsce w ostatnich tygodniach, przyczyniły się do pogorszenia perspektyw amerykańskiej gospodarki. Podkreślił jednak, że amerykański bank centralny nadal obawia się przyspieszenia inflacji.

O tym, że ceny akcji na Wall Street będą rosły, sugerowały kontrakty na indeksy amerykańskich giełd. Potwierdził to początek notowań za oceanem. Indeks Dow Jones rozpoczął notowania od 1-proc. wzrostu. Wśród firm, które mocno zyskiwały na wartości, znalazły się akcje takich finansowych gigantów, jak JP Morgan Chase i Citigroup. Wzrost indeksu mocno wspomagały także notowania, działającego w branży lotniczej, koncernu Honeywell. Jeszcze mocniej zaczął sesję indeks S&P 500, który wzrósł o 1,1 proc. do poziomu 1485 pkt.

Inwestorzy operujący na głównych parkietach naszego kontynentu posługiwali się w piątek tą samą logiką, co ich amerykańscy koledzy. W efekcie londyński FTSE 100 zyskał prawie 1,5 proc. Tutaj również zyskiwały instytucje finansowe. Akcje Alliance & Leicester, jednego z czołowych banków na Wyspach, podrożały o ponad 6 proc. Zaledwie 1 pkt proc. mniej wzrosły notowania Lloyds TSB Group. Sektor ten cieszył się dużym powodzeniem. Świadczy o tym fakt, że poza Vodafone, najchętniej handlowano papierami Royal Banku, Barclaysa czy HSBC. Nie inaczej było także na giełdzie we Frankfurcie. Tamtejszy DAX zyskał prawie 1,4 proc. i dotarł do poziomu 7870 pkt. Wśród liderów wzrostów znalazły się akcje Commerzbanku, które podrożały o ponad 4,3 proc.