Niedzielne wybory parlamentarne nie powinny przynieść zmian dla gospodarki Rosji. Choć w momencie zamknięcia tego wydania nie były jeszcze znane wyniki wyborów, to w sondażach królowała proprezydencka Jedna Rosja.
Do zwycięstwa ugrupowanie prowadził sam prezydent Władimir Putin, którego bezpośredni udział w wyborach gwarantuje sukces jego partii. Tematyka gospodarcza nie zajmowała dużo miejsca w kampanii wyborczej. Z ust polityków często zaś przewijało się słowo "stabilność" i "dobrobyt". Pomóc podnieść status materialny Rosjan mają dochody, jakie płyną do kasy kraju ze spółek paliwowych. "Petrodolary" mają według Putina zasilać fundusz rezerw, który powinien minimalizować ryzyko związane z gwałtownymi spadkami cen surowców energetycznych. Część ma wpływać do budżetu federalnego w celu finansowania zakrojonych na szeroką skalę programów socjalnych. Reszta pieniędzy zostanie wydana na tzw. fundusz "przyszłych pokoleń", czyli poprawę życia obywateli.
Specjaliści nie przewidują też znaczących roszad w rządzie. Ekipa, która obecnie utrzymuje się przy władzy, pełni swoje funkcje zaledwie kilka miesięcy. Wrześniowa dymisja Michaiła Fradkowa, doprowadziła do zmian personalnych w resortach gospodarczych. Teraz za pracę ministerstwa gospodarki odpowiada Elwira Nabiullina, zaś poprzedni szef resortu, German Gref, odszedł do pracy w Sbierbanku. Wzmocnieniu uległa pozycja Aleksieja Kudrina, odpowiedzialnego za finanse, który jednocześnie został mianowany na wicepremiera.
Giełda spokojnie reaguje na okres wyborczy. Wskaźnik moskiewskiej giełdy RTS rósł w ciągu ostatnich czterech sesji, ale pod koniec tygodnia aktywność inwestorów była dość niska. Prawdziwe emocje mogą wywołać marcowe wybory prezydenckie. Wiadomo, że nie może już w nich startować Władimir Putin, ale wciąż nie jest znany faworyt obecnego prezydenta.