Wynik wyborów parlamentarnych w Rosji nikogo nie zdziwił. Pewnie zwyciężyła proprezydencka Jedna Rosja, uzyskując ponad 64 proc. poparcia. Głównym autorem sukcesu ugrupowania był sam Władimir Putin, który startował jako numer jeden na listach tej partii.
Jednak sukces ekipy prezydenta nie poprawił nastrojów inwestorów giełdowych. Jeszcze przed otwarciem sesji na moskiewskich parkietach część analityków oczekiwała, że zwycięstwo rządzącej partii zostanie pozytywnie odebrane przez rynek. Stało się inaczej. W ciągu pierwszych godzin handlu w Moskwie indeks RTS spadł o 0,54 proc., a wskaźnik MICEX obniżył się o 0,61 proc. Również na zamknięciu na terminalach moskiewskich giełd dominowały kolory czerwone.
Czyżby graczom nie spodobało się zwycięstwo partii Putina? - Inwestorzy już dawno spodziewali się sukcesu Jednej Rosji, dlatego nie odebrali wyników wyborów jako sygnału do zakupów - tłumaczy Aleksiej Fiedotow, analityk moskiewskiej firmy inwestycyjnej Financial Bridge. Z kolei Aleksander Potawin z domu maklerskiego Antanta-Kapital uważa, że poniedziałkowe spadki na RTS i MICEX to raczej nie efekt wyników wyborów, a zniżkujących kursów kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy giełdowe.
Podobnie jak na giełdę, wybory nie będą miały dużego wpływu na całą gospodarkę, gdyż zostanie zachowana obecna strategia. Do pewnych zmian może dojść jednak w niektórych spółkach, kontrolowanych przez Kreml. Agencja informacyjna Interfax donosi, że w najbliższym czasie może dojść do sporych przetasowań w Rosniefcie, największym koncernie naftowym w Rosji. Z firmą prawdopodobnie pożegna się jej dotychczasowy prezes Siergiej Bogdanczikow. Razem z nim odejść mogą też związani z szefem wiceprezesi.
Rynek spekuluje, że za roszadami kadrowymi w paliwowym gigancie może stać Igor Seczin, bliski człowiek Putina, będący zastępcą dyrektora prezydenckiej administracji. - Przed wyborami można było zauważyć konflikt w bliskim otoczeniu prezydenta - zaznacza Konstantin Simonow, dyrektor Funduszu Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego. Ekspert podkreśla, że Seczin i Bogdanczikow nie lubią się, a odejście tego drugiego oznacza zwiększenie zależności koncernu od Putina.