Platforma Obywatelska chce zlikwidować podatek Religi, z którego jest finansowane leczenie ofiar wypadków drogowych. Partia chce oprzeć system na rzeczywistych kosztach leczenia, bo do tej pory pieniądze na ten cel pochodziły ze składek wszystkich kierowców. Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO, powiedział, że świadczenia na rzecz osób, które uległy wypadkom, muszą pochodzić od firm ubezpieczających sprawcę wypadku. Przedstawiciele rynku twierdzą, że to lepsze rozwiązanie niż obarczanie wszystkich kosztami, jednak zwracają też uwagę, że także ono nie pozostanie obojętne dla kieszeni kierowców. Na razie wprowadzony od 1 października podatek Religi nie wywołał jeszcze większych zmian cen ubezpieczeń OC, bo wiele firm, w tym PZU, kontrolujące 46 proc. tego rynku, na razie nie zdecydowało się na podwyżki kosztów polis. Niemniej jednak w czasie prac nad ustawą branża przestrzegała ministerstwo zdrowia, że podatek Religi może przełożyć się na 15-18-proc. podwyżki polis OC.

- Trudno powiedzieć dokładnie, o ile mogą wzrosnąć ceny polis w związku z ewentualną realizacją pomysłu PO - mówi Magdalena Barcicka, dyrektor departamentu ubezpieczeń w Axa. - Na pewno wzrost będzie niższy niż ten, który wynikał z wprowadzenia podatku Religi, bo nasze wyliczenia co do realnych kosztów leczenia ofiar wypadków bazowały na znacznie niższych niż resortowe szacunkach - dodała. Według niej, zakłady, które podniosły już składki w związku z podatkiem Religi, teraz mogą zdecydować się na ich obniżenie. - Nie sądzę, by rozwiązanie w takim kształcie oznaczało większe ruchy cenowe na rynku - powiedział z kolei Jan Bogutyn prezes Cigny STU. - Nie wykluczam jednak, że niektóre firmy mogą pokusić się o próbę przerzucenia kosztów leczenia ofiar wypadków na klientów - dodał.

W czasie prac nad podatkiem Religi resort zdrowia szacował koszty leczenia ofiar wypadków na około 500 mln zł rocznie. Według ubezpieczycieli, jest to około 300 mln zł.

PAP