Wczoraj ministerstwo skarbu zatwierdziło fakt przekazania majątku sieciowego z Polskiej Grupy Energetycznej do spółki PSE-Operator. Aktywa, o których mowa, są warte według godziwej wyceny 12,5 miliarda złotych. Na skutek przejęcia majątku kapitał PSE-Operator wzrośnie jednak o około 9,5 mld zł. Taka kwota zostaje po zbilansowaniu wszystkich należności i zobowiązań (wartość aktywów powiększają inwestycje w toku, ale odjąć trzeba około 400 mln złotych kredytu i rezerwę utworzoną na podatek dochodowy).

Sprawa przekazania majątku (linie, stacje, rozdzielnie) rozstrzygnęłaby się już wcześniej, ale powstały wątpliwości dotyczące m.in. trzech linii wschodnich, łączących Polskę z Litwą oraz z Ukrainą. Zarówno PGE, jak i PSE-Operator chciały mieć je pod swoimi skrzydłami.

Na mocy wczorajszej decyzji walnego PSE-Operator te trzy linie transgraniczne zostają w PGE, tak aby spółka, przed którą stoi perspektywa debiutu giełdowego, mogła budować swoją wartość. W dłuższym okresie można jednak spodziewać się, że połączenia przejmie spółka sieciowa.

Chociaż obecnie linie te nie działają (są pod napięciem, ale tylko po to, żeby zabezpieczyć je przed kradzieżami), to mają znaczenie strategiczne nie tylko jeżeli chodzi o względy komercyjne, ale też bezpieczeństwo energetyczne kraju. Kiedy Polska zacznie współpracę energetyczną z sąsiednimi krajami, linie te mogą zostać wykorzystane do celów handlowych. Z kolei w sytuacji zagrożenia brakiem energii, PSE-Operator może wykorzystać linie wschodnie do zbilansowania krajowego systemu energetycznego.