Podwyżka cen gazu dla Ukrainy w 2008 r. to efekt bezmyślnej polityki rządu - tak komentuje rezultat paliwowych negocjacji Julia Tymoszenko, oficjalny kandydat na premiera.
Pożegnanie z RosUkrEnergo
Zdaniem Tymoszenko, winę za to, że Ukraina będzie kupować gaz w przyszłym roku po 179,5 USD za 1 tys. m sześc., o 38 proc. drożej niż do tej pory, ponosi pośrednik RosUkrEnergo. Spółka należy do Gazpromu oraz dwóch ukraińskich biznesmenów: Dmitrija Firtasza i Iwana Fursina. Od 2005 r. firma kupuje gaz od rosyjskiego giganta i następnie sprzedaje Ukraińcom. Tymoszenko chce zrezygnować z usług pośrednika. - Gdy obejmiemy władzę, zrezygnujemy z pośredników w handlu pomiędzy Rosją i Ukrainą - zapowiedziała szefowa Bloku Julii Tymoszenko.
Kandydatka na fotel premiera niejednokrotnie obiecywała odsunąć RosUkrEnergo od handlu błękitnym paliwem. Tym razem jednak może spełnić obietnice. Z pomocą mogą przyjść sami Rosjanie. Aleksander Miedwiediew, zastępca prezesa Gazpromu, zaznaczył, że jego koncern rozważa zakończenie współpracy z RosUkrEnergo, który sprzedaje gaz również polskiemu PGNiG.
Przyczyną oburzenia Tymoszenko były oczekiwania, że Gazprom będzie sprzedawać gaz Ukraińcom po 160 USD za 1 tys. m sześc. Taka cena była ustalona w ukraińskim budżecie na przyszły rok. Sprawę skomplikował fakt, że gaz, który Kijów kupuje od Gazpromu, pochodzi głównie z Azji Środkowej. W ubiegłym tygodniu Turkmenistan niespodziewanie podniósł cenę surowca sprzedawanego Rosjanom do 140 USD za 1 tys. m sześc. Dotąd cena była o 40 USD niższa.