Wczoraj mocno zazieleniło się na GPW. Klasą dla samego siebie był grupujący największe spółki WIG20, który zyskał aż 3,77 proc., kończąc dzień na poziomie 3663,65 pkt. Indeks ten środowym mocnym wzrostem doprowadził do wyrysowania na wykresie niewielkiej formacji odwróconej głowy z ramionami. W połączeniu z wcześniejszym zwrotem powyżej sierpniowego dołka (co uchroniło go od utworzenia średnioterminowej formacji podwójnego szczytu), ale również powyżej 5-letniej linii hossy, daje to dość pozytywny obraz sytuacji.
To obraz oczywiście techniczny, bowiem w fundamentach od listopada, gdy rynki akcji spadały, nic się nie zmieniło. Korzystna dla popytu sytuacja techniczna na wykresie WIG20 sprawia, że dziś należy oczekiwać testu luki bessy 3702-3727 pkt. z 8 listopada br., która wyznacza najbliższą barierę podażową. W środę pozostałe indeksy zyskały nieco mniej niż WIG20. Indeks WIG wzrósł o 2,88 proc., mWIG40 o 0,98 proc., sWIG80 o 2,26 proc., a TechWIG o 2,09 zł. Dziś jednak te rozbieżności już nie powinny być tak duże.
Wczorajszym wzrostem warszawska giełda zerwała z koncepcją stabilizacji w oczekiwaniu na zaplanowane na 11 grudnia br. posiedzenie FOMC, kiedy prawdopodobnie amerykańskie stopy procentowe zostaną obniżone. Łącząc to z dobrymi nastrojami na świecie, do posiedzenia FOMC giełdy mogą rosnąć.
Wczorajsza zwyżki polskich indeksów nie zmieniają natomiast ich sytuacji średnioterminowej. Ruch do góry należy traktować jako korektę, po zakończeniu której indeksy wrócą do spadków. Przede wszystkim będzie to dotyczyć słabo spisującego się już od lata segmentu małych i średnich spółek. Giełdowe tuzy będą natomiast kontynuować trend boczny, który w przypadku WIG20 wyznacza sierpniowy dołek i październikowy szczyt. (ISB-X-Trade)
Marcin R. Kiepas