Reklama

Palacze znów zasilą budżet

Publikacja: 08.12.2007 09:07

2,3 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu w 2008 r. przynieść mają podwyżki akcyzy na papierosy i tytoń, jakie planuje Ministerstwo Finansów. Zgodnie z projektem rozporządzenia, który w piątek ukazał się na stronach internetowych resortu, zmiana stawek nastąpić ma od 14 stycznia. W sumie akcyza wzrośnie o 23,3 proc. MF szacuje, że przełoży się to na 15-17 proc. wzrost cen detalicznych papierosów i tytoniu.

Projektowane podwyżki nie pozwolą jednak Polsce osiągnąć minimalnej stawki podatku, jakiej wymagać będzie od nas Unia Europejska (64 euro na 1000 sztuk papierosów). Do tego potrzebna jest nowelizacja ustawy, która określa maksymalny poziom tytoniowej taksy. Obecnie podatek oscyluje w granicach 40-42 euro/1000 sztuk, po zmianach sięgnie 52 euro/1000 sztuk.

Próbę zmian w ustawie podjął poprzedni rząd. Przy okazji resort chciał zmienić proporcje między stawką od ilości i od wartości (dopiero kombinacja ich obu daje łączny podatek). Część producentów skarżyła się, że poprzez podwyższenie stawki ilościowej maleje opłacalność tańszych marek, zyskują za to koncerny sprzedające droższe marki. Wtedy jednak projektem nie zdążył się zająć parlament.

Na razie nie wiadomo, jak MF osiągnąć chce wymagany przez Brukselę poziom akcyzy od wyrobów tytoniowych. Po wyborach branża wciąż czeka na nowe stanowisko resortu. Podwyżki zaplanowane na styczeń nie zmieniają znacząco struktury podatku, przez co są postrzegane przez producentów jako w miarę neutralne.

Część pieniędzy, jakie budżet zainkasuje dzięki podwyżce akcyzy na tytoń, będzie spożytkowana na zwrot akcyzy pobranej bezprawnie od sprowadzanych aut. MF przygotowało ponownie projekt ustawy, która precyzować będzie zasady wypłaty niesłusznie nałożonego podatku. W ten sposób resort wykonuje zalecenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który w styczniu 2007 r. stwierdził, że stawki akcyzy na rejestrowane po raz pierwszy w Polsce pojazdy dyskryminowały nabywców starszych roczników. W 2006 r. wadliwe przepisy zostały wprawdzie zmienione, ale ETS zainteresował się losem sprowadzających auta przed tą datą.

Reklama
Reklama

Zgodnie z wyrokiem, fiskus zobowiązany jest do wypłaty różnicy między pobranym na granicy podatkiem a kwotą, którą kierowca zapłaciłby, kupując podobne auto w Polsce. MF szacuje, że zwroty sięgnąć mogą około 580 mln zł (założono, że problem dotyczy 2 mln aut). Aby ułatwić zadanie urzędom celnym, resort zaprojektował specjalny wzór, na podstawie którego wyliczana będzie suma do oddania. Podatnik ma mieć prawo do odsetek ustawowych. Brak przepisów utrudniał kierowcom odzyskanie podatku - każdorazowo musieli bowiem złożyć odwołanie od wcześniejszej decyzji urzędnika.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama