Podczas ostatniej wizyty w Wilnie premier Donald Tusk rozmawiał z litewskim prezydentem Waldasem Adamkusem oraz tamtejszym premierem Gediminasem Kirkilasem o wspólnych projektach energetycznych, tzn. o połączeniu transgranicznym Polska-Litwa i budowie elektrowni atomowej w Ignalinie. Rozmowy odbyły się w przyjaznej atmosferze, ale żadne konkrety nie padły.
Wygląda na to, że po patowej sytuacji w negocjacjach w sprawie obu tych projektów, jaka nastąpiła w ostatnich miesiącach, jest nowy pomysł na rozwiązanie problemu. Tym razem inicjatywę przejmuje prof. Władysław Mielczarski, wyznaczony przez Komisję Europejską koordynator ds. budowy połączeń między systemami elektroenergetycznymi Niemiec, Polski i Litwy. Przedstawiony przez niego plan działań został niedawno zatwierdzony przez Andrisa Piebalgsa, komisarza UE ds. polityki energetycznej.
Obie strony mają jakieś "ale"
Jak pisaliśmy niedawno w "Parkiecie", dopiero niedawno okazało się, że negocjujące w sprawie mostu elektroenergetycznego Polska Grupa Energetyczna oraz Lietuvos Energija, jeżeli bedą chciały wspólnie zrealizować ten projekt, mają małe szanse na uzyskanie koncesji od Komisji Europejskiej. Chodzi o to, że według przepisów unijnych wszystkie połączenia transgraniczne powinny funkcjonować na zasadach TPA (Third Party Access, dające na konkurencyjnych warunkach dostęp do sieci stronom trzecim). Tymczasem PGE oraz Lietuvos Energija prawdopodobnie chciałyby zrealizować ten projekt na zasadach czysto komercyjnych. Takie połączenia istnieją w Unii Europejskiej, ale nowo powstające powinny być objęte zasadą TPA. A do tego potrzebny jest udział w projekcie operatorów systemów przesyłowych. Tymczasem w Polsce sieci wysokich napięć obsługuje wyłącznie PSE-Operator, a po stronie litewskiej sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. O ile do niedawna zakładano, że LE jest operatorem systemu przesyłowego, o tyle teraz okazuje się, że spółka ta nie do końca rozdzieliła część operatorską od handlowej (w związku z czym nie jest do końca dostosowana do przepisów unijnych). Krótko mówiąc, PGE nie może być operatorem linii przesyłowej, a LE nie powinna handlować energią.
Jak wyjść z tego bigosu