Reklama

W Unii krucho z bezpieczeństwem?

Bezpieczeństwo energetyczne to ostatnio bardzo modny temat. Czy mamy powody do obaw, będąc w Unii Europejskiej?

Publikacja: 10.12.2007 09:53

Komisja Europejska przyznała Polsce trzecie miejsce w rankingu bezpieczeństwa energetycznego. W porównaniu z innymi członkami Wspólnoty dysponujemy sporą niezależnością. Zawdzięczamy ją krajowym złożom węgla kamiennego i brunatnego, z których łącznie produkuje się około 96 proc. energii elektrycznej. Dzięki posiadaniu złóż gazu ziemnego Polska znajduje się na czwartym miejscu wśród 25 krajów UE (bez Bułgarii i Rumunii), jeśli chodzi o uzależnienie od jego importu. Jeśli chodzi o uzależnienie od zewnętrznych dostaw ropy, Polska zajmowała dziewiątą pozycję. Czy są jakieś powody do obaw? Rzecz w tym, że cała Unia jest w coraz większym stopniu uzależniona od importu węglowodorów. Niesie to ze sobą ryzyko polityczne i ekonomiczne, ponieważ duża część dostawców surowców energetycznych, zwłaszcza ropy i gazu, to państwa niestabilne politycznie lub leżące w zapalnych regionach świata. Tym samym Polska jako jeden z członków Wspólnoty ma powody do obaw. Choć zapewne mniejsze, niż gdyby działała w osamotnieniu.

Kwestia porozumienia energetycznego na szczeblu europejskim stanowi punkt sporny. O ile każde państwo jest przekonane, że trzeba wszystkim członkom UE zapewnić bezpieczeństwo, to jednak wiele krajów widzi drogę do tego celu po swojemu.

Kominy schować pod ziemię

Europa jest zależna energetycznie od zagranicy. Wprawdzie ropę i gaz mają Brytyjczycy i Norwegowie, ale główni dostawcy to wciąż Rosja i Bliski Wschód. Z tego powodu Unia Europejska poważnie myśli nad produkcją ropy i gazu z węgla kamiennego. To dla nas ogromna szansa, ale i poważne wyzwanie. Mamy węgla pod dostatkiem i możemy włączyć się do produkcji z niego benzyny syntetycznej czy projektów związanych z gazyfikacją tego surowca. Jednak Polska, której energetyka oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym, będzie mieć poważne problemy, jeśli już dziś nie rozpocznie udziału w pracach badawczo-rozwojowych umożliwiających transformację naszego przemysłu do celów wskazanych przez UE. Otóż, zgodnie z ustaleniami unijnego szczytu berlińskiego, do 2020 r. mają być osiągnięte cele "3 razy 20". Między innymi emisja dwutlenku węgla ma zmniejszyć się o 20 proc., a udział energii odnawialnej ma zwiększyć się do 20 proc. Ponadto od 2020 r. wszystkie nowe bloki energetyczne mają działać zgodnie z zasadą "zero emission".

Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że na całym świecie zapotrzebowanie na surowce energetyczne jest bardzo wysokie i stale rośnie. Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energii, globalne zapotrzebowanie na ropę naftową wzrośnie do 2030 roku o 41 proc. Komisja Europejska przypomina, że nie wprowadzono jeszcze mechanizmów zapewniania solidarności między państwami członkowskimi w przypadku kryzysu energetycznego, a kilka z nich jest całkowicie albo w dużym stopniu uzależnionych od jednego dostawcy gazu. Jak zwiększyć bezpieczeństwo? W ocenie KE należy przeanalizować możliwości wzmocnienia istniejących mechanizmów solidarności w przypadku kryzysu, takich jak sieć koordynatorów ds. energii oraz grupa koordynacyjna ds. gazu. Do zwiększenia bezpieczeństwa dostaw gazu przyczyniłyby się ponadto jego strategiczne rezerwy. Znaczne inwestycje w nowe magazyny i gazociągi, które byłyby potrzebne dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa, należy zrównoważyć z kosztami, jakie poniosą odbiorcy.

Reklama
Reklama

Co ma zrobić Polska?

- O tempie i kierunkach rozwoju poszczególnych rodzajów energetyki zdecyduje głównie wysokość opłat za emisję dwutlenku węgla - oceniają naukowcy, którzy opracowali prognozę dla Polski na najbliższe 25 lat. Nad "scenariuszami rozwoju technologicznego kompleksu paliwowo-energetycznego dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju" przez ponad dwa lata pracowało około 100 naukowców. Wart 3,1 mln zł projekt - pierwszy taki w Polsce - zamówił resort gospodarki. W połowie sfinansowano go z unijnych środków, pozostałą część dały placówki badawczo-rozwojowe, głównie Główny Instytut Górniczy.Eksperci opracowali dwa scenariusze rozwoju sektora paliwowo-energetycznego: referencyjny i alternatywny. Ten drugi jest droższy i trudniejszy do realizacji, ale bardziej zaawansowany technologicznie. Zasadniczą różnicą jest szybsze wdrażanie nowoczesnych technologii w scenariuszu alternatywnym. O tym, który będzie bliższy prawdy, mają zdecydować względy ekologiczne, związane przede wszystkim z emisją do atmosfery szkodliwego dwutlenku węgla oraz składowaniem i wykorzystaniem odpadów. W scenariuszu referencyjnym założono opłatę za emisję tony dwutlenku węgla rzędu 5 euro, w alternatywnym 20 euro. Wyższa cena - w ocenie ekspertów - będzie stymulować szybszy rozwój technologii zgazowania (węgla, pozostałości ropy, biomasy) i energetyki jądrowej. Następnym krokiem mogą być ściślejsze powiązania między poszczególnymi rodzajami energetyki oraz rozwój nowych gałęzi, przede wszystkim energetyki wodorowej. Naukowcy zwracają też uwagę na problem redukcji emisji dwutlenku węgla, który powoduje efekt cieplarniany i wpływa na zmianę klimatu. Restrykcje zmierzające do ograniczania emisji to ważny czynnik kształtujący przyszłą efektywność ekonomiczną energetyki, ale to także szansa na rozwój technologiczny. Eksperci oceniają, że wzrostowi emisji dwutlenku węgla może skutecznie zapobiec gospodarka wodorowa, głównie dzięki rozwojowi metod pozyskiwania wodoru energooszczędnymi technologiami z wody.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama