Komisja Europejska przyznała Polsce trzecie miejsce w rankingu bezpieczeństwa energetycznego. W porównaniu z innymi członkami Wspólnoty dysponujemy sporą niezależnością. Zawdzięczamy ją krajowym złożom węgla kamiennego i brunatnego, z których łącznie produkuje się około 96 proc. energii elektrycznej. Dzięki posiadaniu złóż gazu ziemnego Polska znajduje się na czwartym miejscu wśród 25 krajów UE (bez Bułgarii i Rumunii), jeśli chodzi o uzależnienie od jego importu. Jeśli chodzi o uzależnienie od zewnętrznych dostaw ropy, Polska zajmowała dziewiątą pozycję. Czy są jakieś powody do obaw? Rzecz w tym, że cała Unia jest w coraz większym stopniu uzależniona od importu węglowodorów. Niesie to ze sobą ryzyko polityczne i ekonomiczne, ponieważ duża część dostawców surowców energetycznych, zwłaszcza ropy i gazu, to państwa niestabilne politycznie lub leżące w zapalnych regionach świata. Tym samym Polska jako jeden z członków Wspólnoty ma powody do obaw. Choć zapewne mniejsze, niż gdyby działała w osamotnieniu.
Kwestia porozumienia energetycznego na szczeblu europejskim stanowi punkt sporny. O ile każde państwo jest przekonane, że trzeba wszystkim członkom UE zapewnić bezpieczeństwo, to jednak wiele krajów widzi drogę do tego celu po swojemu.
Kominy schować pod ziemię
Europa jest zależna energetycznie od zagranicy. Wprawdzie ropę i gaz mają Brytyjczycy i Norwegowie, ale główni dostawcy to wciąż Rosja i Bliski Wschód. Z tego powodu Unia Europejska poważnie myśli nad produkcją ropy i gazu z węgla kamiennego. To dla nas ogromna szansa, ale i poważne wyzwanie. Mamy węgla pod dostatkiem i możemy włączyć się do produkcji z niego benzyny syntetycznej czy projektów związanych z gazyfikacją tego surowca. Jednak Polska, której energetyka oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym, będzie mieć poważne problemy, jeśli już dziś nie rozpocznie udziału w pracach badawczo-rozwojowych umożliwiających transformację naszego przemysłu do celów wskazanych przez UE. Otóż, zgodnie z ustaleniami unijnego szczytu berlińskiego, do 2020 r. mają być osiągnięte cele "3 razy 20". Między innymi emisja dwutlenku węgla ma zmniejszyć się o 20 proc., a udział energii odnawialnej ma zwiększyć się do 20 proc. Ponadto od 2020 r. wszystkie nowe bloki energetyczne mają działać zgodnie z zasadą "zero emission".
Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że na całym świecie zapotrzebowanie na surowce energetyczne jest bardzo wysokie i stale rośnie. Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energii, globalne zapotrzebowanie na ropę naftową wzrośnie do 2030 roku o 41 proc. Komisja Europejska przypomina, że nie wprowadzono jeszcze mechanizmów zapewniania solidarności między państwami członkowskimi w przypadku kryzysu energetycznego, a kilka z nich jest całkowicie albo w dużym stopniu uzależnionych od jednego dostawcy gazu. Jak zwiększyć bezpieczeństwo? W ocenie KE należy przeanalizować możliwości wzmocnienia istniejących mechanizmów solidarności w przypadku kryzysu, takich jak sieć koordynatorów ds. energii oraz grupa koordynacyjna ds. gazu. Do zwiększenia bezpieczeństwa dostaw gazu przyczyniłyby się ponadto jego strategiczne rezerwy. Znaczne inwestycje w nowe magazyny i gazociągi, które byłyby potrzebne dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa, należy zrównoważyć z kosztami, jakie poniosą odbiorcy.