Panie ministrze, dopiero zaczyna Pan pracę w resorcie, a tu już pierwsze problemy. Zdaje się, że mamy kłopot z drobiem. W kilku polskich fermach wykryto ptasią grypę. Poprzednim razem, gdy media doniosły o pojawieniu się wirusa H5N1, na rynku wybuchła panika - konsumenci przestali kupować mięso drobiowe, a hodowcy ponieśli duże straty. Czy taka sytuacja może się powtórzyć?
Rzeczywiście, dwa lata temu ptasia grypa wywołała panikę wśród konsumentów i producentów. Rynek zareagował na to nerwowo. Trudno się dziwić, bo wtedy było to stosunkowo nowe zjawisko. Od tego czasu w różnych miejscach w Europie stwierdzono wiele przypadków tej choroby.
Teraz mamy już pewność, że spożywanie przegotowanego mięsa drobiowego, nawet jeśli miało kontakt z wirusem, jest bezpieczne. Wiedzą o tym także konsumenci, więc ich reakcja w takich krajach jak Wielka Brytania, Niemcy, Czechy czy ostatnio Rumunia, była o wiele spokojniejsza.
Jestem przekonany, że również w Polsce przyzwyczaimy się do tego, że w hodowli zwierząt zdarzają się różne choroby, ale mamy dobre służby weterynaryjne, które dbają o to, aby obrót zwierzętami był w całości monitorowany.
Jakie do tej pory są skutki wykrycia wirusa? Ostatnio do krajów wprowadzających zakaz eksportu drobiu z Polski dołączyła Rosja.