Niemcy miały w październiku rekordową nadwyżkę handlową po niespodziewanym wzroście eksportu, z czego wynika, że tamtejsze spółki dobrze sobie radzą z aprecjacją euro.
Nadwyżka w handlu zagranicznym wzrosła do 18,7 mld euro (27 mld USD), z 18,1 mld euro we wrześniu. To najwyższa kwota od 1950 r., a więc od kiedy tamtejszy urząd statystyczny zaczął publikować takie dane. Sprzedaż za granicę, po uwzględnieniu zmian sezonowych i w liczbie dni roboczych, wzrosła w stosunku do września o 0,6 proc. Ekonomiści nie spodziewali się zwiększenia eksportu.
Popyt w innych krajach europejskich, a także w państwach zaliczanych do kategorii emerging markets, takich jak Chiny, sprzyja wzrostowi niemieckiego eksportu i rekompensuje spowodowany rekordowym kursem euro spadek przychodów ze sprzedaży w strefie dolarowej. W październiku najbardziej od czterech miesięcy wzrosły zamówienia w niemieckich fabrykach i poprawiły się nastroje przedsiębiorców.
W stosunku rocznym niemiecki eksport wzrósł o 6,3 proc., a import o 5,2 proc. Mocne euro podnosi bowiem ceny towarów z tego regionu w innych strefach walutowych, ale łagodzi też skutki gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej, która od połowy stycznia podrożała o 74 proc.
Wielu ekonomistów wyraża przekonanie, że nadwyżka w niemieckim handlu zagranicznym może zwiększać się jeszcze bardziej, dopóki będzie rozwijała się światowa gospodarka. Popyt na niemieckie wyroby, takie jak maszyny i inne dobra inwestycyjne, będzie się bowiem utrzymywał na wysokim poziomie, a handel towarami tego rodzaju jest z natury rzeczy mniej wrażliwy na zmiany relacji kursów walutowych. Zazwyczaj decyduje jakość.