Amerykański bank centralny obniżył wczoraj oprocentowanie funduszy federalnych o jedną czwartą punktu procentowego, do 4,25 proc. Tyle samo przyciął stopę dyskontową. Inwestorzy giełdowi liczyli jednak na większą redukcję i dlatego po ogłoszeniu komunikatu Fedu, a więc po 20.15 naszego czasu, główne indeksy amerykańskich giełd zaczęły po lekkich wzrostach tracić. Na koniec sesji miały na minusie ponad 2 proc.
Federalny Komitet Rynku Otwartego napisał w uzasadnieniu wczorajszej decyzji, że zmiana stóp "powinna sprzyjać łagodnemu wzrostowi gospodarczemu w dłuższym okresie. Ostatnie wydarzenia, w tym pogorszenie warunków na rynkach finansowych, zwiększyły niepewność co do perspektyw rozwoju gospodarczego i inflacji". Tempo wzrostu amerykańskiej gospodarki obecnie słabnie po ożywieniu w trzecim kwartale. Nadal spadają ceny domów, zmniejsza się dynamika wydatków konsumpcyjnych, a banki zaostrzają kryteria przyznawania kredytów nawet dla swoich najlepszych klientów. FOMC zapowiedział podejmowanie dalszych działań sprzyjających stabilizacji cen i utrzymaniu wzrostu gospodarczego.