Jutro, czyli miesiąc później, niż pierwotnie planowano, na warszawskiej giełdzie zadebiutują akcje pierwszej spółki ze szwedzkim rodowodem. Od czwartku na GPW będzie można handlować papierami Reinhold Polska AB, zarejestrowanej w Sztokholmie firmy holdingowej, która za pośrednictwem spółek córek prowadzi działalność na terenie Polski.
Niezaspokojony popyt,
ale i widmo podaży
Trudno wyrokować, jak będzie zachowywać się kurs walorów skandynawskiego dewelopera pierwszego dnia obrotu. Z jednej strony, ostatnie giełdowe debiuty mogą napawać optymizmem. Z drugiej, akcje Reinhold Polska nie cieszyły się dużym zainteresowaniem podczas oferty publicznej. Przypomnijmy, że pod koniec października spółka wystawiła na sprzedaż 1,4 mln walorów, z czego 0,4 mln sztuk chciał upłynnić dotychczasowy akcjonariusz - Reinhold Group BV, podmiot kontrolowany przez Gösta Gustaffsona, dyrektora zarządzającego Reinhold Polska. Maksymalna cena tych papierów została ustalona w prospekcie emisyjnym na 150 koron szwedzkich, czyli (wówczas) około 60 zł. Po budowie księgi popytu cenę emisyjną wyznaczono jednak znacznie niżej - 30 zł.
Ostatecznie Reinhold Polska zrezygnował jednak z przeprowadzenia oferty, przy czym podtrzymał plany debiutu na GPW. A to oznacza, że inwestorzy, którzy chcieli nabyć papiery w ofercie, będą mogli zaspokoić swój popyt w najbliższych dniach. Należy jednak pamiętać, że zawiśnie nad nimi widmo podaży akcji ze strony dotychczasowych akcjonariuszy. W prospekcie emisyjnym nie ma wzmianki o jakichkolwiek ich zobowiązaniach do niezbywania walorów przez określony czas.