Eksperci twierdzą, że poziom konkurencyjności polskiego rynku funduszy inwestycyjnych jest zbyt niski. Z czego to wynika? Przede wszystkim z faktu, że banki sprzedają jedynie fundusze znajdujące się w ofercie TFI, które należy do tej samej grupy finansowej, co i one same.
Jak wynika z ustaleń "Parkietu", w pełni otwartą architekturą pochwalić się mogą BRE Bank oraz Deutsche Bank, jednak raczej w segmencie klientów zamożnych niż detalicznych. Dodatkowo, tzw. "prowadzoną" (ang. guided) architekturę, czyli ofertę kilku - ale nie wszystkich - TFI, dla klientów detalicznych mają: Multi Bank, mBank oraz Deutsche Bank.
Nadzorca widzi problem
- Lepiej by było, gdyby na polskim rynku fundusze były sprzedawane w ramach otwartej architektury. To by na pewno zwiększyło konkurencję - przyznaje Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego. Dodaje, że KNF nie może nakładać ograniczeń pt. "nie możecie sprzedawać tylko swoich funduszy". Ten proces powinien być poddany samoregulacji, chociażby drogą ustaleń środowiska w ramach Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, ale na razie IZFiA nie chce się tym problemem zająć.
A jak to jest na rynkach Europy Zachodniej? - Tam rzeczywiście konkurencja jest znacznie większa, a architektura w większym stopniu otwarta. Ale to wynika z wielkości tego rynku. Nadzorca nie ma na to regulacyjnego wpływu - komentuje Łukasz Dajnowicz.