Stało się jasne, co będzie robić Władimir Putin, gdy przestanie być prezydentem. Dmitrij Miedwiediew, kandydat Kremla na przywódcę Rosji, zaproponował, że jeśli zostanie szefem państwa, Putin powinien stanąć na czele rządu. Sam zainteresowany jeszcze nie skomentował wypowiedzi swojego współpracownika.
Informacja o nowym stanowisku Putina, w odróżnieniu od namaszczenia przezeń Miedwiediewa na swojego następcę w fotelu prezydenta, nie pobudziła zbytnio wyobraźni inwestorów. Podczas gdy w poniedziałek indeksy moskiewskich giełd wzrosły prawie o 2 proc., głównie dzięki doniesieniom o Miedwiediewie, wczoraj zwyżki były znacznie skromniejsze. Kapitalizacja giełdy RTS zwiększyła się o 0,5 proc., zaś MICEX nieco ponad 0,6 proc.
- Już sama nominacja Dmitrija Miedwiediewa oznaczała, że zostanie utrzymany obecny kurs w polityce, zaś oddanie fotela premiera w ręce Władimira Putina może być tylko tego potwierdzeniem - uważa większość analityków.
- W dłuższej perspektywie mogą drożeć akcje spółek z tych branż, które najbardziej potrzebują reform. Chodzi w tym wypadku głównie o energetykę, sektor bankowy i telekomunikację - prognozuje Steven Dashevski, dyrektor zarządzający banku inwestycyjnego Aton, z siedzibą w Moskwie.
O tym, że nowy prezydent będzie prowadził politykę podobną do obecnego, przekonani są też biznesmeni.