Papiery Groclinu, jednego z największych w Europie producentów tapicerki samochodowej, spadły w tym tygodniu do 25,85 zł, poziomu najniższego od pięciu lat. Słabe wyniki finansowe, niepewne perspektywy i przeciągająca się restrukturyzacja powodują, że zainteresowanie spółką, niegdyś jednym z ulubieńców inwestorów finansowych, zmalało do zera.
Jaki pomysł, by wyjść z dołka?
Jednym z głównych problemów Groclinu jest bardzo silna złotówka, obniżająca rentowność rozliczanej w euro sprzedaży eksportowej, która stanowi około 80 proc. przychodów. Ma to wyraźny wpływ na przychody spółki (w tym roku spadły one o 5,5 proc.) oraz na jej wynik netto. W tym roku Groclin zarobił wprawdzie 6 mln zł, ale zysk ten jest wynikiem zdarzeń jednorazowych (bez nich firma straciłaby kilkanaście milionów złotych).
Drugim istotnym problemem są odejścia pracowników z polskich zakładów spółki i rosnąca presja na wzrost płac ze strony tych, którzy pozostali. Firma stara się temu zaradzić, przenosząc stopniowo produkcję na Ukrainę.
Nowy rok, nowa strategia