Reklama

Inwestorzy przestają wierzyć bankom centralnym

Nie pamiętam czasów, kiedy wiarygodność Rezerwy Federalnej była tak niska, jak obecnie - słychać w coraz większej liczbie komentarzy analityków

Publikacja: 14.12.2007 06:15

Działania banków centralnych już dawno nie przyciągały tak dużej uwagi, jak w ostatnim czasie. Wynika to z problemów, jakie narosły w światowych gospodarkach, na które lekarstwem mają być kroki podejmowane przez władze monetarne. W meandrach polityki pieniężnej na świecie nie jest się jednak łatwo połapać. Banki centralne próbują przeciwdziałać rozmaitym zjawiskom na różne sposoby i ze zmienną skutecznością. Równocześnie realizują odmienne cele, nakreślone w prawie regulującym działalność władz monetarnych.

Rosną obawy na rynkach

Od kilku miesięcy sytuacja na rynkach finansowych jest bardzo napięta. Banki centralne nieraz przekonywały, że ich działania mają na celu przeciwdziałanie temu. Z drugiej strony przyczyniają się dodatkowo do wzrostu niestabilności. Potwierdziły to choćby reakcje rynku obligacji w USA z ostatnich dni. Po wtorkowej obniżce stóp procentowych dochodowość 10-letnich obligacji zmniejszyła się znacznie (ceny wzrosły) w obawie przed dalszym spowolnieniem gospodarki, by w środę i wczoraj iść mocno w górę (w sumie o 0,2 pkt proc.). Niepewność inwestorów wzmaga również to, że dotychczasowe kroki ze strony banków centralnych nie przyniosły zadowalających efektów. Obniżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii nie poprawiły perspektyw gospodarczych, nie zwiększyły zaufania przy udzielaniu kredytów, a interwencje na rynku pieniężnym nie ograniczyły problemów z płynnością. Środowa interwencja, w wyniku której przedstawiono do dyspozycji ponad 60 mld USD (24 mld USD Fed zaoferował Europejskiemu Bankowi Centralnemu i Narodowemu Bankowi Szwajcarii, 40 mld USD przeznaczy na aukcje, mające zwiększyć ilość gotówki w Stanach Zjednoczonych), nie przełożyła się na istotny spadek oprocentowania pożyczek na rynku międzybankowym.

Kłopot z oceną wpływu działań władz monetarnych na rynki finansowe jest też taki, że każdy z nich zwraca uwagę na inne aspekty, a równocześnie wzajemnie na siebie one oddziałują. Słabe dane gospodarcze spychają rentowność obligacji w dół, a to czyni je mniej atrakcyjnymi wobec akcji, i na odwrót.

Polityka dużego ryzyka

Reklama
Reklama

Najbardziej odważnie działa Komitet Otwartego Rynku, stanowiący o stopach procentowych w Ameryce. Mimo ewidentnych oznak utrzymującej się presji inflacyjnej ściął koszt pieniądza już o 1 pkt proc. W tym wypadku rodzaj polityki jest związany z zadaniami władz monetarnych. W Ameryce mają dbać nie tylko o poziom cen w gospodarce, ale również o zatrudnienie i rozwój gospodarki. To pozwala na większą elastyczność, ale też stawia przed większymi wyzwaniami. Ich miarą były wczorajsze informacje o listopadowej inflacji PPI (czyli cen producentów). Sięgnęła aż 7,2 proc., czyli najwyższego poziomu od 1981 r., potwierdzając ryzykowność podejmowanych działań. Niższe stopy procentowe i większa ilość pieniądza w gospodarce stwarza dodatkową presję inflacyjną. Jest związana głównie z cenami paliw i w mniejszym stopniu żywności, bo po ich wyłączeniu inflacja nie jest tak wysoka.

Problem jednak w tym, że wydatki na paliwo stanowią dla przedsiębiorstw koszt. Jeśli są w stanie przerzucić go na odbiorców, przyczyniają się do wzrostu cen konsumpcyjnych, a jeśli nie - to odbija się to w ich marżach i wynikach finansowych. Dlatego, mimo że banki centralne głównie opierają decyzje na bazowych miernikach inflacji, które nie uwzględniają cen żywności i paliw, w obecnej sytuacji nie można ich pomijać.

Wątpliwości wzbudziła ostatnia decyzja Banku Anglii, który w minionym tygodniu nieoczekiwanie obniżył stopy procentowe, choć jeszcze kilka dni wcześniej ze strony jego przedstawicieli płynęły sygnały świadczące o zaniepokojeniu inflacją. Zresztą te obawy potwierdziły listopadowe dane, które wykazały wzrost cen producentów (PPI) aż o 4,5 proc., czyli największy od 1991 roku. Wśród celów, jakie realizuje brytyjski bank centralny, oprócz kontroli zmian cen, jest również stabilność systemu finansowego. Właśnie perturbacje dotyczące go były jedną z najważniejszych przesłanek obniżki stóp na ostatnim posiedzeniu.

EBC dba o inflację

Wśród najważniejszych banków centralnych największą determinację w walce z inflacją wykazuje Europejski Bank Centralny. Mimo niekorzystnych perspektyw wzrostu gospodarczego nie zmienił stóp procentowych i wykazał gotowość do ich podniesienia, gdyby sytuacja tego wymagała. W jego przypadku głównym celem działania jest utrzymywanie stabilności cen w gospodarce strefy euro. Jednocześnie na europejskim rynku międzybankowym jest najtrudniejsza sytuacja. Stawki pożyczek 3-miesięcznych utrzymywały się wczoraj na poziomie 4,95 proc., najwyższym od 7 lat. W podobnej sytuacji jest nasza Rada Polityki Pieniężnej, która ma za zadanie przeciwdziałać nadmiernemu wzrostowi inflacji, a nie wspierać wzrost gospodarczy czy poprawiać płynność na rynku finansowym. Utrata przez inwestorów wiary w korzystny wpływ polityki pieniężnej to kluczowe obecnie ryzyko dla rynków.

Gospodarka niepokoi

Reklama
Reklama

>Zrównoważone ryzyko

Tak samo jak po posiedzeniu z końca października, tak i ostatnio w komunikacie po posiedzeniu Komitetu Otwartego Rynku w USA wskazano na występowanie ryzyka dla wzrostu gospodarczego, jak i nadmiernej inflacji.

>Rynki zdyskontowały obniżki kosztu pieniądza

Decyzje dotyczące stóp procentowych w USA są najważniejsze, gdyż oddziałują na tamtejsze rynki finansowe, a koniunktura na nich przekłada się na to, co dzieje się z cenami akcji, obligacji, towarów i walut na całym świecie. Zwyżka na giełdzie z przełomu listopada i grudnia dyskontowała nie tylko ostatnie, ale i kolejne cięcia kosztów pieniądza. Mała skuteczność dotychczasowych działań oraz zwiększająca się presja inflacyjna powodują, że w przyszłości trudno będzie o kolejne obniżki stóp.

>Obligacje niepokoją

W tej sytuacji można obawiać się odwrócenia dotychczasowego spadkowego trendu rentowności na rynku obligacji, co miałoby negatywny wpływ na postrzeganie giełdy. Obserwowaliśmy to wczoraj, kiedy kursy szły w dół, a dochodowość wyraźnie rosła.

Reklama
Reklama

Drogi pieniądz na rynku

>Akceptowane 2 proc.

Od kilku miesięcy inflacja w strefie euro przekracza górny pułap akceptowany przez Europejski Bank Centralny. Jest nim 2 proc. W związku z tym do połowy tego roku obserwowaliśmy stopniowe podnoszenie kosztu pieniądza. Perturbacje na rynkach finansowych, jakie pojawiły się w wakacje i trwają z przerwami do dziś, zatrzymały cykl podwyżek stóp.

>Klarowne przesłanie

Mandat do ochrony gospodarki strefy euro przed nadmiernym wzrostem cen nie pozwala jednak na złagodzenie retoryki przez EBC. Daje wyraźne sygnały o gotowości do podnoszenia ceny pieniądza, co przekłada się na złą sytuację na rynku międzybankowym i utrzymuje niekorzystne nastawienie do europejskich obligacji. Przyczynia się jednocześnie do utrzymywania kursu euro na wysokim poziomie.

Reklama
Reklama

>Problem zniknie wraz z osłabieniem wzrostu

Podstawowy scenariusz w takiej sytuacji to utrzymanie restrykcyjnego nastawienia EBC, dopóki inflacja nie znajdzie się na akceptowalnym poziomie. To może się stać, gdy gospodarka eurolandu wyraźniej zwolni.

Banki są zagrożone

>Inflacja wciąż rośnie

Głównym zmartwieniem szwajcarskiego banku centralnego jest zwiększająca się inflacja. W listopadzie sięgnęła 1,8 proc. Jednocześnie światowy kryzys związany z kredytami

Reklama
Reklama

subprime oddziałuje na kondycję także europejskich banków, w tym szwajcarskich. Warto tu wspomnieć o pokaźnych stratach UBS, jednego z najważniejszych graczy na Starym Kontynencie.

>Stopy bez zmian

Pierwszy raz od dwóch lat na wczorajszym posiedzeniu bank centralny nie podniósł

w Szwajcarii kosztów pieniądza. Motywowano to zagrożeniami związanymi z sytuacją na rynkach finansowych i załamaniem

w amerykańskim sektorze nieruchomości,

Reklama
Reklama

oddziałującym na stan gospodarek w USA i Europie.

Podnosić czy czekać?

>Ceny wyższe o 3,6 proc.

Rada Polityki Pieniężnej deklaruje, że "w średnim terminie" chce doprowadzić do spadku rocznej dynamiki cen w pobliże 2,5 proc.

>Pewne podwyżki stóp

W najbliższym czasie podwyżki stóp są pewne. W I kw. 2008 r. można spodziewać się dwóch (pierwsza może być już w grudniu).

>Jeden dylemat

RPP musi rozważyć tylko to, czy obecne przyspieszenie inflacji - spowodowane przez drożejącą żywność i paliwa - przełoży się na wzrost oczekiwań inflacyjnych i kolejne podwyżki cen (wtedy stopy trzeba podnosić), czy też nie (wtedy obecne przyspieszenie inflacji można "przeczekać").

U nas inflacja większa od prognoz

W listopadzie ceny towarów i usług konsumpcyjnych były w Polsce o 3,6 proc. wyższe niż rok wcześniej - podał wczoraj Główny Urząd Statystyczny. To więcej, niż spodziewali się analitycy. Średnia prognoz ekonomistów ankietowanych przez "Parkiet" była na poziomie 3,4 proc.

Pierwszy raz od niemal trzech lat roczny wskaźnik inflacji znalazł się powyżej górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu Rady Polityki Pieniężnej (obowiązuje cel na poziomie 2,5 proc.).

Zaskoczenie było umiarkowane, bo Ministerstwo Finansów już na początku grudnia prognozowało roczną inflację w listopadzie na 3,5 proc. Ponadto z szybkim wzrostem inflacji mieliśmy do czynienia już w poprzednich dwóch miesiącach (jeszcze w sierpniu ceny rosły w tempie 1,5 proc. w skali roku).

Większość analityków uspokaja, że inflacja netto, która nie uwzględnia zmian cen żywności i paliw, wciąż pozostaje w pobliżu dolnej granicy odchyleń od celu RPP.

Problem w tym, że przydatność wskaźnika netto do oceny sytuacji w gospodarce została zakwestionowana przez część członków RPP. Mówi o tym opublikowane wczoraj sprawozdanie z listopadowego spotkania rady. Część jej członków zauważyła, że nie pozwala ona na obiektywną ocenę wpływu procesów globalizacyjnych na ogólny poziom cen.

"Inflacja netto uwzględnia spadek cen towarów importowanych z krajów o niskich kosztach wytwarzania, natomiast w niewielkim stopniu uwzględnia wzrost cen surowców energetycznych i żywności" - napisano w sprawozdaniu z listopadowego posiedzenia RPP.

Okazuje się przy tym, że rośnie nawet inflacja netto. Według Mateusza Szczurka, głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, w odróżnieniu od poprzednich miesięcy, tym razem ogólna dynamika cen wzrosła nie tylko ze względu na drożejącą żywność i paliwa. - W górę poszły również inne ceny - wyjaśnia analityk. Świadczy o tym właśnie przyspieszenie inflacji netto. Z wyliczeń ING BSK wynika, że w listopadzie wzrosła ona do 1,6 procent w skali roku.

Wzrost inflacji netto może świadczyć o pojawianiu się presji popytowej, z którą bank centralny może walczyć, podnosząc stopy procentowe.

Analitycy są przekonani, że RPP w najbliższym czasie zdecyduje się na taki ruch. Większa część rynku ocenia jednak, że do zaostrzenia polityki pieniężnej nie dojdzie na najbliższym posiedzeniu rady - w przyszłym tygodniu, a dopiero w styczniu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama