Reklama

Kolejna ekipa rządowa przeciwna katastralnemu

Polska nie jest przygotowana do wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości. A gdyby była? Nawet wtedy politycy koalicji PO-PSL raczej by go nie chcieli

Publikacja: 14.12.2007 07:59

Nie było rozmów PO-PSL na temat wprowadzenia podatku katastralnego i prawdopodobnie nie będzie. My jesteśmy zdecydowanie przeciwni jego wprowadzaniu - zapowiedział Jan Łopata, poseł PSL i wiceprzewodniczący komisji finansów. - Droga do jego wprowadzenia jest długa. Z tego co wiem, nie ma takich planów. Ważniejsze są kwestie CIT i VAT - powiedział Jakub Szulc z PO. - To tylko potwierdzenie, że podatek katastralny nie ma szans na pojawienie się w polskiej, skomplikowanej rzeczywistości - zauważył Jarosław Szanajca, prezes Polskiego Związku Deweloperów.

Zasila samorządy

O konieczności wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości słychać już od początku lat 90. Szczególnie lobbuje za nim samorząd, gdyż jest to podatek lokalny i wpływałby do budżetów miast i gmin. Konieczność tę potwierdzają nawet niezależni eksperci. - Podatek ad valorem trzeba wprowadzić, bo na samorządy nakłada się coraz więcej obowiązków. Skąd mają brać pieniądze na ich wykonywanie? - pyta Karol Ciszewski, niezależny doradca rynku nieruchomości.

Jednak poseł PSL Jan Łopata twierdzi, że większe wpływy na rozwój infrastruktury samorządy mogą pozyskać z innych źródeł. - Tylko 18 proc. podatku akcyzowego jest przeznaczane na drogi. Trzeba to zmienić i przekierować wpływy do kas samorządów - mówi Łopata.

Jest prorozwojowy

Reklama
Reklama

Przedstawiciele władz samorządowych tęsknym wzrokiem spoglądają na Zachód, gdzie katastralny stanowi pokaźną część wpływów budżetowych. - Podatek ad valorem jest prorozwojowy. I występuje w całej Europie, tylko nie u nas. Powinien zostać jak najszybciej wprowadzony - twierdzi wiceprezydent Łodzi Marek Michalik.

Zdaniem posła Łopaty jednak, Polska jeszcze nie jest na niego gotowa. - Poczekajmy z tym, aby nasza gospodarka była jeszcze bardziej rozwinięta - mówi Łopata.

Jak twierdzą samorządowcy, obowiązywanie podatku uruchomiłoby niewidzialną rękę rynku. - W tej chwili w centrach miast stoi wiele działek z ruderami. Bo właścicieli nie stać na ich zabudowę. Trzymają je, bo rosną ceny gruntów. Podatek wymusiłby na nich sprzedaż terenu, co wyszłoby na zdrowie miastu, a właściciel otrzymałby przecież zapłatę zgodną z ceną rynkową - wskazuje Wojciech Dyakowski, dyrektor Wydziału Geodezji, Katastru i Inwentaryzacji łódzkiego ratusza.

Można za pomocą katastralnego prowadzić także aktywną politykę prorozwojową. - W mieście partnerskim Łodzi, Stuttgarcie, władze miejskie wyznaczają np. teren pod hotel i dają inwestorowi 10-letnią ulgę od podatku ad valorem. To jest stymulowanie boomu inwestycyjnego, które można by zastosować także w Polsce - przekonuje wiceprezydent Łodzi Marek Michalik.

Likwidacja podatku katastralnego przyczyniłaby się więc do pojawienia się na rynku atrakcyjnych działek, a tym samym do obniżenia cen ziemi. - To prawda, że jego wprowadzenie uporządkowałoby wiele rzeczy i zlikwidowałoby pewne paradoksy - potwierdza Jarosław Szanajca.

Czy jest groźny?

Reklama
Reklama

Podatku katastralnego nie chciał wprowadzić rząd PiS, bo - jak stwierdził premier Kaczyński - "miałby on charakter wywłaszczeniowy", gdyż zmusiłby starsze osoby do sprzedaży dużych nieruchomości. - Wprowadzenie podatku katastralnego będzie śmiercią polityczną dla partii, które to zrobią, bo wielu ludzi dotknie przymus sprzedaży nieruchomości - potwierdza Karol Ciszewski.

Zdaniem ekspertów, istnieje na to rada. - Podatek mógłby być wpisywany do księgi wieczystej. Zapłaciłby go spadkobierca. W najgorszym razie to on musiałby sprzedać nieruchomość - proponuje Dyakowski.

Jakie obciążenia?

- Podatek ten musi być odpowiedniej wysokości. Bo musi pokryć koszty związane z jego wprowadzeniem. To oznacza, że powinien być nie niższy niż 1 proc., ale nie wyższy niż 2,5 proc. - szacuje Karol Ciszewski. Trochę inne zdanie mają w tej kwestii samorządowcy. - Przeprowadziliśmy symulację i wystarczyłoby, aby był w wysokości kilku promili. Tak jak w USA, gdzie pracuje się na niego średnio półtora dnia - zapewnia Wojciech Dyakowski.

Jedno jest pewne: gdyby podatek był wprowadzany, zlikwidowano by inne podatki od nieruchomości. - Nie dopuścilibyśmy do nadmiernego opodatkowania - potwierdza Jakub Szulc.

Nie jesteśmy przygotowani?

Reklama
Reklama

Politycy najczęściej wskazują na nieprzygotowanie Polski do wprowadzenia daniny od wartości nieruchomości. - Musielibyśmy najpierw uporządkować wszystkie księgi wieczyste i stworzyć jednolity elektroniczny system katastralny - mówi Szulc. - Nie rozmawiajmy na razie o podatku, bo nie ma pełnej ewidencji gruntów, budynków i lokali. Powinna ona powstać do 2010 r. Wrócimy do tematu wtedy - zapewnia wiceminister infrastruktury Olgierd Dziekoński.

Eksperci to potwierdzają. - Nasz kataster nie jest gotowy na wprowadzenie podatku ad valorem. Nie wszędzie są tabele taksacyjne. Nawet stolica Polski nie posiada cyfrowej mapy zasobu geodezyjnego, tylko analogową, która jest niewyraźna. Nie da się na tym zbudować nowoczesnego systemu poboru podatku - twierdzi Karol Ciszewski. - Wprowadzenie tego podatku jest bardzo skomplikowane. Może lepiej nie próbować, bo mogłoby się skończyć kompromitacją? - pyta Jarosław Szanajca.

Inne metody też możliwe

Eksperci twierdzą, że jest możliwe rozpoczęcie jego poboru za pomocą znanych od dawna sposobów. - Przykładem funkcjonowania katastru jako samoopodatkowania jest Holandia. Tam każdy sam wycenia swoją nieruchomość. Potem władze wysyłają rzeczoznawców tam, gdzie różnice w wycenie sąsiadujących ze sobą obiektów są znaczne - opisuje Wojciech Dyakowski.

- Sposób poboru podatku jest zawsze do ustalenia. Ale w tej chwili nie ma tematu podatku katastralnego - ucina Jakub Szulc. - Na pewno dyskusja o podatku musi być połączona z pogłębioną dyskusją na temat kształtu systemu podatkowego w Polsce - twierdzi wiceminister Dziekoński.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama