Jeżeli spojrzymy na najstarszy amerykański indeks w przekroju kilku lat, zwraca uwagę trend główny zwyżkujący i odchodzące od niego kolejno wyżej położone przyspieszenia ruchu wzrostowego. Trend jest podparty w lipcu 2006 roku, gdzie również wychodzą przyspieszenia. Można zauważyć, że indeks podobnie jak w przeszłości stopniowo przyspieszał, tak samo teraz zwalnia zaliczając coraz niżej położone dna. Falując pod szczytami historycznymi, Dow Jones może kreślić właśnie korektę bardziej płaską niż spadzistą, która może potrwać jeszcze kilka miesięcy. Konsekwencją schłodzenia wskaźników w średnim terminie oraz rozliczenia się z dokuczliwymi informacjami z rynku kredytów hipotecznych może być zapoczątkowanie kolejnej fali wzrostowej.
Jednak zanim nastąpi ocieplenie klimatu na Wall Street, to należałoby oczekiwać od indeksu przetestowania linii średnioterminowego trendu wzrostowego. Na obecną chwilę linia ta przebiega w okolicy 12 100 punktów. Jeżeli założymy, że punkt styku miałby mieć miejsce w drugim kwartale przyszłego roku, to wtedy trend balansowałby w okolicy 12 500 punktów. Jeśli wtedy doszłoby do korekty, to wsparciem byłby również wakacyjny dołek z tego roku, gdzie dzienna świeca z długim dolnym cieniem z 16 sierpnia sięgnęła właśnie wyżej wspomnianego pułapu punktowego. W sytuacji zrealizowania się opisanego scenariusza warto otworzyć długą pozycję.
W piątek poznaliśmy inflację CPI i inflację bazową w USA - wskaźnik CPI miał wynieść +0,6 procent, a faktycznie równał się +0,8 procent, a wartość bazowego CPI wyniosła +0,3 procent, zaś szacunki mówiły o +0,2 procent. Może w końcu Fed zauważy, że w dobrej wierze obniżając koszt długu, doprowadzi do presji inflacyjnych, które zmuszą Rezerwę do ponownego zacieśniania polityki mimo szkodzenia nieuleczonemu wciąż rynkowi nieruchomości i gospodarce, która dawała sygnały spowolnienia. Sedno sprawy tkwi w tym, żeby te dwa cykle nałożyły się na siebie w możliwie najmniejszym stopniu.
Dom Maklerski AmerBrokers