Komisja Europejska dała Ukrainie niełatwe zadanie: rząd w Kijowie ma wyłożyć do 2012 r. 2,5 miliarda euro na modernizację rurociągów. W przeciwnym razie Unia może poprzeć budowę rur, które omijają Ukrainę, czyli m.in. gazociągu północnego. To z kolei mogłoby doprowadzić do zmniejszenia nawet o połowę dochodów Ukraińców z tranzytu rosyjskiego gazu do Europy.
Faouzi Bensarsa, szef departamentu ds. bezpieczeństwa energetycznego w Komisji Europejskiej, twierdzi, że 2,5 mld euro to suma niezbędna, aby utrzymać obecny poziom tranzytu gazu. - To nie jest kwestia polityki, ale gospodarki i bezpieczeństwa przesyłu - uważa Bensarsa.
Unia zwróciła szczególną uwagę na stan ukraińskich gazociągów po majowej awarii na odcinku Urengoj-Pomary-Użgorod, kiedy doszło do czasowej przerwy w dostawach do Europy. Na początku tego miesiąca na tej samej trasie znów doszło do wybuchu. Eksperci od dawna alarmują, że rury na Ukrainie są już stare i wymagają modernizacji. Sprawa jest tak ważna dla krajów unijnych dlatego, że przez terytorium naszego wschodniego sąsiada idzie ponad 75 proc. rosyjskiego gazu, eksportowanego na Zachód.
Ukraińska edycja dziennika "Kommiersant" donosi, że jeśli Kijów nie znajdzie na czas pieniędzy na remonty, Unia może poprzeć budowę gazociągu północnego oraz gazociągu South Stream, który ma przebiegać przez Bałkany. Oba projekty realizowane są przez konsorcja kontrolowane przez Gazprom. Koncern planuje, że inwestycje odda do użytku do 2013 r.
Jeśli tak się stanie, duża część gazu transportowanego przez Ukrainę może popłynąć nowymi trasami. Tranzyt gazu przez ukraińskie magistrale zmniejszyłby się wtedy nawet do zaledwie 60 mld m sześc., ze 110 mld m sześc. teraz.