Od pięciu do dziesięciu spółek powinno w przyszłym roku zadebiutować na praskim parkiecie. Pomimo wyjątkowej posuchy w ubiegłych dwunastu miesiącach prezes Petr Koblic jest umiarkowanym optymistą. Wnosząc z jego wypowiedzi dla portalu E15, zupełnie nie przejmuje się coraz groźniejszą konkurencją ze strony warszawskiej GPW.
Kondycja finansowa czeskich firm poprawia się, a za niską liczbę giełdowych debiutów odpowiadają pesymistyczne nastroje na rynkach globalnych - to przesłanie przebija z wywiadu udzielonego przez Koblica. - Jestem przekonany, że o ile wszelkie wskaźniki makroekonomiczne będą w przyszłym roku zdrowe, do Pragi przybędzie od pięciu do dziesięciu firm - stwierdził.
Jednak ma być duża emisja
Przypomnijmy, że w tym roku praska Burza Cennych Papiru gościła jedynie dwóch debiutantów. Spółki AAA Auto i VGP zebrały w sumie 90 mln euro. Taka kwota w żadnym razie nie zaspokaja ambicji Koblica. Dopiero w ubiegłym tygodniu przyznał ostatecznie na łamach dziennika "Mlada Fronta Dnes", że do końca roku nie uda się poprawić tego wyniku. Wczoraj zaznaczył, że może to oznaczać sytuację analogiczną do tej, jaka miała miejsce w 2000 r., kiedy też kilka dużych spółek przygotowywało się do IPO, ale przeprowadziło je ostatecznie w roku następnym.
- Wartość największej emisji w ciągu dwóch przyszłych lat sięgnie od 100 mln do 150 mln euro - zadeklarował Koblic w wywiadzie. Nie sprecyzował, kto może ją przeprowadzić, ale o takiej kwocie mówiło się w kontekście spółki NWR Resources, właściciela koncernu węglowego OKD. Jednak jej przedstawiciele wciąż zaprzeczają, że jakiekolwiek decyzje w sprawie debiutu już zapadły.