Dziś rano rozpoczną się rozmowy ostatniej szansy między związkowcami a zarządem Kompanii Węglowej. Sprawa jest poważna. Fiasko rozmów oznaczać będzie, że w największej krajowej spółce górniczej (zarządza 16 kopalniami) może rozpocząć się strajk generalny. - Cały czas jesteśmy gotowi do rozmów. Chcemy jeszcze raz przedyskutować sytuację i szukać możliwości porozumienia. Zamierzamy też przedstawić skutki, jakie przyniósłby ewentualny strajk generalny - mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii. Związkowcy obstają jednak przy swoim. - Można powiedzieć, że najważniejszy postulat jest już ustalony. Podwyżki muszą być. Rozbieżności dotyczą tylko skali, tempa i formy tych podwyżek. To będzie najtrudniejsze w rozmowach - ocenia Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce. Dodaje, że związki nie mogą wycofać postulatów. - To byłby olbrzymi błąd, którego górnicy by nam nie wybaczyli - twierdzi wiceszef ZZGwP.

Wczoraj wszystkie kopalnie spółki pracowały już normalnie. Przypomnijmy, że w poniedziałek w górniczym holdingu był 24-godzinny strajk ostrzegawczy. Związkowcy ocenili akcję jako udaną. Kompania nie wydobyła ani jednej tony węgla z zaplanowanych ok. 195 tys. ton. Całodniowa przerwa w pracy oznacza dla niej ubytek przychodów o ponad 40 mln zł.

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej, gdzie również prowadzony jest spór o płace, trwało wczoraj referendum strajkowe. Związkowcy chcą w tym roku podwyżek o 9,5 proc., a zarząd proponuje 8,5 proc.

PAP