To już pewne, że w grudniu padnie tegoroczny rekord miesięcznej wartości sprzedaży obligacji detalicznych Skarbu Państwa. - Od 1 do 13 grudnia poziom sprzedaży dwulatek i czterolatek był wyższy niż w całym listopadzie - poinformowała Anna Suszyńska, zastępca dyrektora Departamentu Należności i Zobowiązań Finansowych Państwa w Ministerstwie Finansów.
Oznacza to, że Polacy w bieżącym miesiącu postawili na bezpieczeństwo inwestycji, które gwarantuje Skarb Państwa jako emitent papierów dłużnych. Ale nie tylko sam grudzień, ale cały 2007 rok okazał się względnie łaskawy dla skarbowych obligacji detalicznych. Szczególnym wzrostem zainteresowania cieszą się dziesięciolatki. Jeżeli porównać kolejne miesiące w 2006 roku oraz 2007 roku, poza jednym wyjątkiem z lipca, wartość sprzedaży w bieżącym roku co najmniej dwukrotnie przekroczyła tę z poprzedniego. Skrajnym przykładem jest maj: podczas gdy w 2006 roku Skarb Państwa sprzedał dziesięciolatki za 2,1 mln zł, w 2007 roku za 31,7 mln zł. Ponadto poziom sprzedaży był trzy-, cztero-, a nawet sześciokrotnie wyższy w tym roku wobec poprzedniego, szczególnie w miesiącach powakacyjnych - czyli tuż po korekcie na warszawskiej giełdzie.
Inwestycja w dwuletnią obligację przyniesie 5,3 proc. rocznie, a w przypadku czteroletniej i dziesięcioletniej - będzie to 6 i 6,75 proc. zysku w pierwszym rocznym okresie odsetkowym. To nawet więcej niż - co prawda historycznie - można było zarobić w minionym roku na inwestycji w fundusz akcji krajowych. Na przykład, ING Akcji w okresie minionych 12 miesięcy wypracował stopę zwrotu 3,19 proc.
Co do tego, czy bezpośrednia inwestycja w obligacje jest również bardziej korzystna niż wejście w fundusz papierów dłużnych, zdania są podzielone. Z jednej strony, inwestycja w fundusz pociąga za sobą konieczność poniesienia dodatkowych opłat. Jednak zarządzający funduszem są w stanie dobierać do portfela różne obligacje w zależności od poziomu ich rentowności i ceny, co może wypracować wyższą stopę zwrotu od uzyskanej z obligacji.