Skończył się długotrwały impas na ukraińskiej scenie politycznej. Choć wybory do parlamentu odbyły się pod koniec września, to ustawodawcy dopiero wczoraj zdecydowali, że nowym premierem będzie Julia Tymoszenko.
W oddzielnym głosowaniu parlamentarzyści zatwierdzili też skład nowego gabinetu. Wśród szefów resortów gospodarczych znajdą się osoby z doświadczeniem, które w większości już wcześniej zajmowały kierownicze stanowiska w ministerstwach. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom do rządu nie wejdzie Tariel Wasadze, kontrolujący poprzez koncern UkrAVTO żerańskie FSO.
Julia Tymoszenko pokieruje rządem po raz drugi. Pierwszy raz była premierem w 2005 r. Wówczas dała się poznać jako zagorzały zwolennik reprywatyzacji. - Tymoszenko wiele się nauczyła i raczej nie będzie rewidować sprzedaży państwowych spółek - uważa Igor Burakowski, dyrektor kijowskiego Instytutu Badań nad Gospodarką.
Optymizmem, po informacjach o powrocie Julii Tymoszenko do władzy, powiało też na giełdzie w Kijowie. Indeks parkietu PFTS wzrósł wczoraj o 0,8 proc. - Zatwierdzenie składu nowego rządu to czynnik, który sprzyja rynkowi w dłuższej perspektywie - wyjaśnia Anastasija Nazarenko, analityk domu maklerskiego Concorde Capital.
Jednak, aby podtrzymać pozytywne nastroje na rynku, rząd musi wziąć się ostro do pracy. Specjaliści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego ostrzegają, że jeśli władze Ukrainy nie ograniczą wydatków i nie zaplanują nadwyżki w budżecie, to inflacja w przyszłym roku będzie dwucyfrowa.