Reklama

Chiny studzą boom, a Japonia nie ma co

Chiński bank centralny już po raz szósty w tym roku podniósł stopy procentowe. Bank Japonii nie mógł, bo zredukował prognozę wzrostu

Publikacja: 21.12.2007 08:00

Od dzisiaj roczna stopa kredytowa w Chinach jest wyższa o 0,18 pkt proc. i wynosi 7,47 proc., co jest jej najwyższym poziomem od dziewięciu lat. Stopa depozytowa została podniesiona o 0,27 pkt, do 4,14 proc.

To już szósta w tym roku podwyżka stóp w Chinach i po raz trzeci tamtejszy bank centralny bardziej podniósł stopę depozytową niż kredytową. Ma to zachęcić Chińczyków, by oszczędzali zamiast spekulować na rynku nieruchomości czy giełdach, co jest kolejną próbą przyhamowania wzrostu cen aktywów.

Spowolnienia nie widać

Dotychczasowe próby okazały się nieskuteczne. Ani 5-krotne podnoszenie kosztów kredytu, ani 10-krotne zwiększanie obowiązkowych rezerw w bankach komercyjnych. Wciąż chińskiej gospodarce grozi przegrzanie. W listopadzie ceny konsumpcyjne wzrosły o 6,9 proc. i był to poziom stopy inflacji najwyższy od 1996 r. Nieruchomości drożały najszybciej od dwóch lat, a główny indeks giełdowy wzrósł w tym roku bardziej niż dwukrotnie.

Wyższe stopy mogą też wzmocnić kurs juana, zwłaszcza że banki centralne w USA, Europie i gdzie indziej obniżają stopy lub nie zmieniają ich, chcąc pomóc gospodarce.

Reklama
Reklama

Gorsze prognozy dla Japonii

Bank Japonii po raz pierwszy od trzech lat obniżył ocenę perspektyw tamtejszej gospodarki, z czego wynika, że w najbliższym czasie podniesienie podstawowej stopy procentowej z poziomu 0,5 proc. jest mało prawdopodobne.

Na wczorajszym posiedzeniu rada banku centralnego nie zmieniła stóp. W uzasadnieniu podano, że tempo wzrostu gospodarczego spada w wyniku załamania w budownictwie.

Rewizja oceny banku centralnego pojawiła się dzień po obniżeniu prognozy tempa wzrostu przez rząd na ten rok finansowy z 2,1 proc. do 1,3 proc. I w tym przypadku przyczyną był gwałtowny spadek liczby nowych budów po zaostrzeniu zasad udzielania pozwoleń.

Prezes banku centralnego Toshihiko Fukui uznał wprawdzie załamanie w budownictwie za jedynie "przejściowe" zjawisko, ale są też inne oznaki spowolnienia gospodarczego. Rosnące koszty ropy naftowej i innych surowców zmniejszają zyski japońskich spółek i to akurat w czasie, gdy spowolnienie w USA obniża prognozy światowego wzrostu.

Prezes Fukui zapewniał, że nie ma żadnych zmian w polityce pieniężnej jego banku, bo gospodarka wciąż znajduje się w "korzystnym cyklu zamkniętym", w którym rosnące zyski spółek będą przenosiły się na wzrost płac i wydatków konsumpcyjnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama