W III kwartale ceny nieruchomości mieszkalnych na świecie były o 8,2 proc. wyższe aniżeli przed rokiem - wynika z najnowszych danych brytyjskiej firmy doradczej Knight Frank. Oznacza to spadek z 9,6 proc. notowanych dwanaście miesięcy wcześniej.
Najnowsza edycja raportu "Global House Price Index" przyniosła trochę niespodzianek. Przede wszystkim okazało się, że nawet za Atlantykiem i w Wielkiej Brytanii koniunktura wcale nie jest tak kiepska, jak określają to niektórzy fachowcy. W III kwartale ceny domów w Stanach były o 1,8 proc., a na Wyspach prawie o 11 proc. wyższe niż przed rokiem.
Bułgaria zastąpiła Łotwę
Rynkiem o największej dynamice cen okazała się Bułgaria. Tam średni koszt zakupu "czterech kątów" podskoczył w ciągu dwunastu miesięcy o ponad 30 proc. Kraje z naszego regionu od dłuższego czasu przewodzą w zwyżkach cen nieruchomości na świecie. Bułgaria zepchnęła ze szczytu tabeli Łotwę, która była liderem statystyk przez poprzednie dziesięć kwartałów.
Hossa na rynku nieruchomości na Łotwie - a na dobrą sprawę w Rydze, bo w tym wypadku jedynie stolica jest wzięta do statystyk - najwyraźniej się skończyła. Wprawdzie przeciętne ceny są wciąż jeszcze wyższe o jedną dziesiątą w skali roku, jednak w niektórych segmentach, np. kawalerek, już teraz ceny spadają. A przecież jeszcze nie dawniej jak rok temu dynamika sięgała 60 proc. Skąd ta zmiana trendu? Chodzi nie tylko o to, że ceny osiągnęły "sufit". Odegrały rolę też inne czynniki: doszło do zmian w prawie, które ograniczyły spekulację (podatki od posiadania wielu nieruchomości), podniesione zostały stopy procentowe, spadło zaufanie konsumentów, przez co zwiększyła się ich niechęć do zaciągania kredytów. Wszystko to sprawiło, że popyt osłabł.