Cena miedzi po dwóch zniżkowych tygodniach i osiągnięciu we wtorek poziomu 6380 USD za tonę, najniższego od połowy marca, do końca piątkowych notowań wzrosła o ponad 6 proc. W poprzednim tygodniu spadła o 5,3 proc. W piątek najpierw na giełdzie terminowej w Szanghaju miedź zdrożała
o cały dozwolony dzienny limit na tym rynku, a więc
o 4 proc. Inwestorzy doszli bowiem do wniosku, że podniesienie stóp procentowych w Chinach nie zdoła zmniejszyć popytu na ten metal. Zwłaszcza że ostatnio popyt ten jest duży, o czym świadczy trwający od pięciu tygodni spadek zapasów monitorowanych przez giełdę w Szanghaju. Są one obecnie najmniejsze od początku lutego. Zapasy na londyńskiej giełdzie wprawdzie wzrosły i są o 8,5 tys. ton większe niż na początku roku, ale i tam inwestorzy chętnie w piątek kupowali w wyniku oczekiwań, że w przyszłym roku miedź zdrożeje, bo więcej pieniędzy skierują na ten rynek fundusze surowcowe, kierujące się indeksami.
Indeks UBS Bloomberg składający się z 26 surowców zyskał w tym roku 19 proc., w porównaniu z 9-proc. zwrotem z amerykańskich obligacji skarbowych i 3-proc. zwyżką indeksu S&P 500. W przyszłym tygodniu nie należy oczekiwać większych zmian na rynku miedzi, bo londyńska giełda będzie czynna tylko w poświąteczny czwartek i piątek. Pod koniec piątkowych notowań tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała w Londynie 6785 USD, o 255 USD więcej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały po 6545 USD za tonę.
PARKIET