Z punktu widzenia analizy technicznej "świąteczne", cechujące się małymi obrotami sesje w poniedziałek i środę, nie będą miały większego znaczenia. Ich los mogą podzielić również sesja wczorajsza, dzisiejsza i poniedziałkowa. I to nawet mimo, że liczbą impulsów, jaka np. w czwartek napłynęła na rynek akcji, można by było obdzielić przynajmniej trzy sesje. Negatywnie odbijająca się na sytuacji geopolitycznej śmierć w zamachu byłej premier Pakistanu Benazir Bhutto, bardzo słabe listopadowe dane o amerykańskich zamówieniach na dobra trwałego użytku, kolejny w ostatnich tygodniach niepokojący raport o nowo rejestrowanych bezrobotnych oraz raport Goldman Sachs ukazujący w niekorzystnym świetle sektor bankowy - to dostateczne przesłanki do trwałego pogorszenia koniunktury. Zwłaszcza że wpisują się one w niekorzystny obraz sytuacji w USA, jaki zarysował dzień wcześniej silniejszy od oczekiwań spadek cen domów oraz niepokojące doniesienia z amerykańskiego sektora detalicznego. Przeciwwagi dla tych wszystkich raportów nie stanowi lepszy odczyt indeksu zaufania amerykańskich konsumentów podawanego przez Conference Board, który w grudniu wzrósł do 88,6 pkt z 87,8 pkt (po korekcie) w listopadzie, kiedy miał najniższą wartość od października 2005 roku. Jednak ani dotychczas opublikowane dane, ani też publikowany dziś indeks Chicago PMI i dane o sprzedaży nowych domów oraz poniedziałkowe dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym nie powinny wyrwać Wall Street z tego świątecznego uśpienia i nadać zmianom trwały charakter. Prawdziwy handel rozpocznie się dopiero po Nowym Roku i dopiero wówczas będzie można próbować wyciągać wnioski odnośnie do najbliższej przyszłości. Dziś natomiast już można wyciągać wnioski na temat tej dalszej, oglądanej przez pryzmat miesięcy, przyszłości.
Nie rysuje się ona w różowych barwach. Przyśpieszająca inflacja i kryzys na rynku kredytów hipotecznych to już dostateczne przesłanie, żeby w przyszłym roku generalnie
unikać akcji.
X-Trade Brokers DM