Po czterech z rzędu wzrostowych sesjach, piątek przyniósł spadki na rynku miedzi. Metal ten ponownie zaczął tanieć na skutek oczekiwań, że spowolnienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych spowoduje zmniejszenie popytu na miedź, zwłaszcza ze strony przeżywającego poważne kłopoty amerykańskiego budownictwa, które pochłania 40 proc. miedzi zużywanej w USA, a zajmują one pod tym względem drugie miejsce na świecie za Chinami. Te obawy potwierdził piątkowy raport o spadku sprzedaży nowych domów w USA w listopadzie o 9 proc. do poziomu najniższego od 12 lat. Tak złych danych z tego rynku nie spodziewał się żaden z ankietowanych analityków. Przy takich nastrojach nie bez znaczenia dla piątkowych spadków było także to, że w czasie poprzednich czterech sesji cena miedzi wzrosła o 500 USD, prawie 8 proc. Cały 2007 r. był szóstym z rzędu, w którym miedź drożała, aczkolwiek tym razem był to wzrost sięgający jedynie 7 proc., najmniejszy od 2003 r., podczas gdy od początku stycznia 2002 r. cena ta wzrosła prawie pięciokrotnie. Zniżkowo na cenę miedzi rzutuje także stan zapasów tego metalu. Rezerwy monitorowane przez giełdę w Londynie wzrosły o 125 ton i wynoszą 198,35 tys. ton, a razem z zawartością składów w Szanghaju i Nowym Jorku sięgają ponad 238 tys. ton.
Pod koniec piątkowych notowań tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała w Londynie 6810 USD, o 70 USD mniej niż na zamknięciu dzień wcześniej. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały po 6795 USD za tonę.
PARKIET