Po połączeniu Getin i Nobla (do fuzji prawnej doszło na początku stycznia) nowa instytucja weszła do pierwszej dziesiątki zarówno pod względem aktywów, funduszy własnych, zysków czy przychodów. – Najłatwiej będzie nam wkroczyć do najlepszej piątki w kategoriach efektywnościowych – uważa Krzysztof Rosiński, p. o. prezesa Getin Noble Banku.
Menedżerowie spółki nie kryją, że wyniki finansowe i zysk na akcję są dla nich najważniejsze. – Chcemy, żeby zwrot z kapitału spółki już w tym roku przekroczył 20 proc., a w kolejnych rósł – wyjaśnia Rosiński.Getin Nobel Bank chce wypłacać akcjonariuszom dywidendę. – Preferujemy jednak skup i umarzanie akcji niż fizyczną wypłatę – tłumaczy Krzysztof Rosiński.
Po połączeniu banków nadal będą istniały dwie marki: Getin i Noble. Jednak zmieni się ich sposób działania, przygotowana została nowa trzyletnia strategia banku.Celem będzie wysoka sprzedaż. Podobnie jak Bank Handlowy, Getin Noble chce poprawić współpracę z klientami, którzy mają jeden produkt. – Przygotujemy nowe produkty, niektóre pokażemy już w styczniu, przedstawimy też nową ofertę ROR-ów – mówi Rosiński.
Większy nacisk pracownicy banku będą kładli na budowę relacji z klientami. Nie ma co liczyć, że Getin Noble będzie konkurował ceną. Nie zamierza być też tym bankiem, który będzie wprowadzał innowacyjne rozwiązania informatyczne. – Jesteśmy skutecznym naśladowcą – przyznaje Jarosław Augustyniak, wiceprezes spółki.Kierownictwo nowego banku chce zmienić wizerunek Getinu. – Chcemy odmłodzić tę markę. Sprawić, by był on postrzegany jako bank oszczędnościowo-inwestycyjny – tłumaczy Augustyniak.
W planach jest rozbudowa bankowości internetowej, tak by wzorem ING pozyskiwać przez ten kanał klientów. Bank chce także rozbudować call center, głównie po to, by sprzedawać w ten sposób swoje produkty. Getin Noble buduje także duży departament windykacji, w którym będzie pracowało kilkaset osób. – To działanie poprawi nasz zysk – przekonuje Krzysztof Rosiński. – Firmy windykacyjne nie są tak efektywne, jak byśmy chcieli. Załóżmy, że muszą od jednego klienta odzyskać pieniądze dla kilku banków. W pierwszej kolejności odzyskają dla tego, kto najwięcej im zapłaci.